• Wpisów:34
  • Średnio co: 60 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 11:36
  • Licznik odwiedzin:4 410 / 2101 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Widzę że ostatnio nikt tutaj nie wchodzi No cóż mam małą nadzieję że to sie zmieni. Opowiadanie dodam niedługo i mam nadzieję że się wam spodoba.

Paa. <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hejka.!
Na początku chce was przeprosić za to że nic nie dodaje, ale po prosu nie mam czasu.Wiecie szkoła, szkoła i jeszcze raz szkoła.
Opowiadanie które pisałam do tej pory jest skończone
Teraz zastanawiam się nad następnym.Ale naprawdę nie mam pojęcia o czym.
Pomóżcie mi.
Mam nadzieję że przez ten czas nie przestaliście mnie odwiedzać
Jeszcze raz przepraszam i obiecuję że się poprawię

Kocham wass
 

 
Siemka kochani <33

Chciałam wam powiedzieć że następny rozdział i być może kolejne ukażą się dopiero w Piątek kiedy będę miała czas wolny.Chciałam wam tez podziękować za to że wchodzicie tutaj i czytacie i za to że komentujecie.A teraz proszę was o radę.O czym mam pisać następne opowiadanie jak skończę to.? O One Direction(zauważyłam że teraz są dość popularne).? Czym o czymś innym.? Czekam na wsze podpowiedzi.

Kocham wass
Pa <33
xoxo

A to dla dobrego humorku <33
  • awatar Taka inna..: według mnie modłabyś napisać tak jakby ciąg dalszy tego opowiadania tylko że np.rozwiniesz historię Amy. To jest tylko moje zdanie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Obudziłam się w swoim łóżku.Sama.Usiadłam i przykryłam się białym, cienkim materiałem.Wspomniałam wczorajszą noc.Przymknęłam oczy i uśmiechnęłam się.Dotknęłam swojej szyi i poczułam czułe pocałunki mojego ukochanego.Jego ciepły i przyjemny dotyk na moim ciele.Wszystko było takie idealne...Nie wyobrażam sobie niczego lepszego...Ale dlaczego go przy mnie nie było.? Rozglądnęłam się dookoła.Mój wzrok zatrzymał się na białej karteczce leżącej na stoliku nocnym.Wzięłam ją do ręki i zaczęłam czytać.
"Skarbie, przepraszam że nie ma mnie przy tobie, ale musiałem wyjść.
Kocham Cię
Matty"
Westchnęłam i odłożyłam karteczkę na miejsce.Owinęłam się dokładnie białym materiałem i podeszłam do szafy.Wyjęłam z niej biały t-shirt, spodenki z podwyższonym stanem i czarne trampki.Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic.Założyłam ciuchy i wysuszyłam włosy.Kiedy skończyłam zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie.Usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu.Po chwili zobaczyłam rodziców.Mieli pełno siatek z zakupami.
-Cześć.-przywitałam się
-Cześć, skarbie.-odpowiedziała mama.
-Możemy pogadać.?-spytałam.Spojrzeli po sobie i usiedli przede mną.
-O co chodzi słonko.?-zaczęła mama.
-Wiecie że niedługo będę miała osiemnaście lat i...Postanowiłam się wyprowadzić.-przeniosłam wzrok znad blatu stołu na nich.Mama westchnęła.
-Kochanie jesteś pewna.? Poradzisz sobie.? Oczywiście zawsze możesz przyjść do nas, ale córeczko...-nie dokończyła.Rozpłakała się.Co było powodem tych łez.? Smutek.? Duma że jej córka staje się samodzielna?
-Mamo nie płacz...Poradzę sobie.Poza tym chciałam poprosić Matty'ego żeby ze mną zamieszkał.-lekko zawstydzona przeniosłam wzrok ponownie na blat stołu.Tak naprawdę troszeczkę bałabym się być sama w dużym mieszkaniu.Z nim czułabym się o wiele bezpieczniej.Ponownie spojrzałam na rodziców.Mama opanowała łzy, a tato w ogóle się nie odzywał.
-Tato.? Co o tym sądzisz.?-spytałam
-Kochanie...Nie będę cie okłamywać.To naprawdę jest dojrzała decyzja.Ale podobnie jak mama martwię się czy dasz sobie radę.Zawsze możesz przyjść do nas.Ale żeby od razu mieszkać z Matty'm.-jęknął.To mnie zdziwiło.Nie podoba mu się to.? Przecież tak go lubi.Świetnie się z nim dogaduje.Czy stało się coś o czym nie wiem.?
-O co ci chodzi tato.? Masz coś przeciwko.?-spytałam marszcząc brwi.
-Nie mam.Po prostu...Niedawno byłaś moją małą córeczką, a teraz chcesz się wyprowadzać.-spojrzałam na niego i lekko się uśmiechnęłam.Podeszłam do nich i przytuliłam.
-Zawsze będę waszą córeczką.To się nigdy nie zmieni.A właściwie...Pomożecie mi szukać czegoś do kupienia.?-zaczęliśmy się śmiać.Zadzwoniłam do Matty'ego i poprosiłam, żeby do nas przyszedł.Siedziałam u siebie w pokoju i przeglądałam oferty mieszkań w internecie.Usłyszałam pukanie.
-Proszę.-powiedziałam nadal nie odrywając wzroku od ekranu laptopa.Drzwi się otworzyły i do środka wszedł mój ukochany.Odłożyłam urządzenie na bok i spojrzałam na niego.
-Pierwsza sprawa dlaczego nie było cie rano.?-spytałam
-Musiałem wyjść.Przepraszam.-odpowiedział.
-Okej.O tym jeszcze pogadamy.Druga sprawa.Porozmawiałam z rodzicami o wyprowadzce.Obiecali że pomogą mi coś znaleźć.I chciałam cie o coś zapytać...
-Śmiało.-uśmiechnął się w ten łobuzerski sposób który tak kochałam.W tej chwili zalała mnie fala wątpliwości.A co jeśli się nie zgodzi.? Jeśli mnie wyśmieje.? Nie, nie to głupie nie wyśmiałby mnie.Nie jest aż tak nieczuły żeby to zrobić.
-Chciałbyś ze mną zamieszkać.?-spytałam nieśmiało i spuściłam wzrok.Nastąpiła chwilowa cisza.Spojrzałam na niego.Wpatrywał się we mnie zdziwiony.
-Jeśli nie chcesz zrozumiem...-nie dokończyłam bo mi przerwał.
-Nie, nie chodzi o to że się nie zgadzam.Po prostu mnie trochę zaskoczyłaś.Ale okej.Czemu nie.?-odpowiedział.Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się szeroko.Rzuciłam mu się na szyje i pocałowałam.

*Miesiąc później*

Szkoła dawno się skończyła, a ja zaczynam samodzielne życie.Znalazłam mieszkanie i mam zamiar się do niego wprowadzić z miłością mojego życia.Mam zamiar zostawić szare nudne życie za sobą i rozpocząć nowe z osoba którą kocham najbardziej na świecie.
Pakowałam właśnie ostatnie pudło z moimi rzeczami.Bez nich pokój wydawał się taki wielki.Rozglądnęłam się dookoła.Garderoba była już pusta, pamiątki i zdjęcia też dawno znikły.Weszłam do łazienki.Ostatni raz przejrzałam się w lustrze.Opuszkami palców przejechałam po marmurowym blacie umywalki.Wyszłam z niej i zgasiłam światło.Zabrałam resztę rzeczy i wyszłam z pokoju.Odwróciłam się i ostatni raz spojrzałam na mój pokój.Dawny pokój.Zgasiłam światło i tym samym zgasiłam moje dawne beztroskie życie nastolatki która jak każda miała swoje problemy.Zeszłam na dół i wyszłam na dwór.Zapakowałam wszystko do mojego nowego samochodu.Pięknego czerwonego Mustanga którego dostałam od rodziców na osiemnaste urodziny.Spojrzałam na nich i przytuliłam.
-Odwiedzaj nas jak najczęściej.-poprosiła mama przez łzy.
-Obiecuję mamo.Pa.-odwróciłam się od nich i wsiadłam do środka.Odpaliłam silnik i odjechałam od mojego starego domu.Mojego dawnego życia...Po moim policzku zaczęły spływać kryształowe łzy.Starłam je.I wypuściłam głośno powietrze z płuc.Spojrzałam na wsteczne lusterko.Moich dawnych wspomnień i życia już nie było widać.Rozpoczynałam nowe życie.Z ukochaną osobą która czekała na mnie w moim nowym "azylu".Pora zostawić wszystkie szare wspomnienia za sobą i rozpocząć wszystko od nowa...
_____________________________________________

Uff.! XD
Rozdział 18.
Wiecie jeszcze chyba kilka rozdziałów i zakończę to opowiadanie. :-/
I zacznę następne.
Komentujciee <33
Kocham wass
xoxo
 

 
Nowy dzień przywitał mnie okropnym bólem głowy.Zamrugałem kilka razy.Podniosłem się i rozejrzałem.Mój wzrok spoczął na śpiącej Jessice.Przyglądnąłem się jej dokładnie.Wyglądała słodko.Jej śliczne oczy były uwięzione pod powiekami, a jej słodkie usta lekko rozchylone.Pocałowałem ją w czoło i zacząłem szukać czegoś od bólu głowy.Kiedy znalazłem jakieś tabletki od razu wziąłem dwie.Wyjąłem z torby bluzkę i wyszedłem na zewnątrz.Zachłysnąłem się powietrzem.Spojrzałem w stronę innych namiotów.Wszyscy spali.Zauważyłem sześć skrzynek piw.Wszystkie były puste.Na środku żarzyło się jeszcze ognisko.Podszedłem na brzeg wody.Włożyłem ręce do kieszeni i zacząłem się przyglądać falom.Zastanawiałem się co dalej.Niedługo koniec szkoły.I co dalej.? Co zrobię ze swoim życiem.? Tak naprawdę nigdy się nad tym nie zastanawiałem... Jedno wiem na pewno... Chcę, aby Jessica cały czas była przy mnie.Nie mogę bez niej żyć.Uzależniłem się od jej obecności.I nie zamierzam porzucić tego uzależnienia.Przymknąłem oczy.Wziąłem głęboki wdech.Poczułem czyjeś dłonie obejmujące mnie w pasie.Otworzyłem oczy.
-Dlaczego nie śpisz.?-spytała
-Głowa mnie strasznie boli.-zaśmiała się.Ten dźwięk nigdy mi się nie znudzi.Odwróciłem się w jej stronę.
-Co się właściwie wczoraj działo.?
-Wiesz...Za dużo ci nie powiem bo sama prawie nic nie pamiętam.Z resztą wszyscy pewnie też.
-Czyli że zapomnieliśmy być może najlepszą noc w naszym życiu...
-Dokładnie.-zacząłem się śmiać.Ale od razu tego pożałowałem.Złapałem się za głowę.
-Kurde strasznie mnie boli głowa.-powiedziałem
-Nie dziwię ci się.Wczoraj wypiłeś najwięcej.Zasnąłeś przy ognisku.Chłopaki pomogli mi cię zanieść do namiotu.
-Hmm...Nic takiego nie pamiętam.
-Mówię przecież że wypiłeś najwięcej.
-W to akurat wierzę.
-A dasz buziaka.?-spytała i uśmiechnęła się uroczo.Schyliłem się, a on stanęła na palcach by dosięgnąć moich ust.Delikatnie musnęła moje wargi.Poczułem jak się uśmiecha.Rozchyliła swoje usta tym samym pogłębiając pocałunek.Uwielbiałem ją całować.Jej usta są takie ciepłe i słodkie.Uwielbiam ją całą.Wszystko w niej kocham.Jej poczucie humoru, uśmiech, oczy.Oderwała się od mnie i przytuliła się do moje klatki.
-Kocham Cię.-szepnęła
-Ja ciebie też.Najbardziej na świecie.-odpowiedziałem jej i przytuliłem ją mocniej do siebie.Staliśmy tak jakiś czas.Usłyszałem jak zaburczało jej w brzuchu.Zachichotała.Spojrzała na mnie.
-Idziemy coś zjeść.?-spytała
-A inni.?
-Zapewniam cię że nie będzie im się chciało iść.Będą mieli porannego okropnego kaca.
-Nie przypominaj.Dobra to przebierzemy się i idziemy do baru.
-Okej.-pobiegła do namiotu, a ja zostałem na zewnątrz i ponownie zacząłem się patrzeć w fale.Po jakimś czasie wyszła na zewnątrz.Odwróciłem się w jej stronę.Miała na sobie krótkie spodenki z ćwiekami na kieszeniach, szare trampki i bluzkę z flagą UK.Podeszła do mnie.
-A teraz ty szybko śmigaj i się przebierz bo jestem głodna.-posłuchałem jej i poszedłem do namiotu.Zacząłem szukać jakichś ciuchów.W końcu zdecydowałem się na czarne spodenki, białą bluzkę z jakimś nadrukiem i czarne adidasy za kostkę.Kiedy oboje byliśmy gotowi poszliśmy do baru.Zamówiliśmy dania dla siebie i kilka na wynos dla pozostałych.
-Wiesz zastanawiam się nad wyprowadzką od rodziców...-odezwała się.
-Dojrzałe, ale na pewno.?
-Mam już prawie osiemnaście lat i nie chce do końca życia u nich mieszkać.I ma też ciebie.-uśmiechnęła się.
-No jak chcesz.Ale masz już coś na oku.?
-Nie jeszcze nie zaczęłam szukać.Odłóżmy ten temat na później co.?
-Okej.-w tym czasie przyszły nasze zamówienia.Zjedliśmy wszystko i wróciliśmy do pozostałych.Wszyscy nie spali.
-Gdzie wyście byli.?-spytała Amy.
-W barze coś zjeść.-odpowiedziałem
-A nie mogliście na nas poczekać.?-wtrąciła się Katy
-Wzięliśmy dla was dania na wynos.-odpowiedziała Jessica.-Nie myśleliście chyba że sami pójdziemy coś zjeść, a o was nie pomyślimy.?-cisza.Wszystkim najwidoczniej zrobiło się wstyd bo tak myśleli.Daliśmy im jedzenie, a sami poszliśmy popływać.Kiedy wyszliśmy z wody i wysuszyliśmy się uznaliśmy że trzeba zrobić coś jeszcze.
-Ej, a może byśmy posprzątali tą plażę.?-powiedziała Jessica.Miała rację wszędzie były butelki po piwach i różne inne rzeczy.Zgodziliśmy się i zaczęliśmy sprzątać.Kiedy było już czysto byliśmy zadowoleni z siebie.Jessica się do mnie przytuliła.
-Skarbie dlaczego cała się trzęsiesz.?-spytałem lekko zaniepokojony
-Zimno mi.
-Zimno ci.? Przecież jest z 30 stopni, a może nawet więcej.-dotknąłem jej czoła.Było rozpalone.Cała jej twarz była blada.
-Masz gorączkę.-stwierdziłem i poszedłem do pozostałych.-Słuchajcie Jessica jest chora my się zbieramy, ale wy jak chcecie to jeszcze zostańcie.
-A co jej jest.?-spytał Tommy
-Ma gorączkę.Odwiozę ją do domu.
-Okej.My jeszcze trochę zostaniemy.-zacząłem wszystko pakować.Kiedy byliśmy zebrani pożegnaliśmy się z pozostałymi i poszliśmy do mojego auta.Zapakowałem wszystko do bagażnika i wsiadłem do środka.Jessica siedziała i trzymała się za ramiona.Włączyłem ogrzewanie na maksa i pojechaliśmy do niej do domu.Kiedy byliśmy na miejscu powiedziałem jej żeby szybko szła do domu, a ja wezmę rzeczy.Zabrałem wszystko i wszedłem do środka.Zostawiłem wszystko w przedpokoju.
-Jessy.? Gdzie jesteś.?-odpowiedziała mi cisza.Skierowałem się do jej pokoju.Leżała w łóżku przykryta kołdrą.Podszedłem do niej.Spojrzała na mnie.
-Lepiej ci.?-spytałem siadając obok niej.Podniosła się i przytuliła do mnie.Objąłem ją ramieniem.Spojrzała na mnie i pocałowała.W tym pocałunku było coś innego.Jeszcze nigdy mnie tak nie całowała.Pociągnęła mnie za sobą i teraz leżałem na niej.Jedna z jej rąk powędrowała pod moją bluzkę, a drugą wplątała w moje włosy.Zrozumiałem o co jej chodzi.Oderwałem się od niej i spojrzałem w jej oczy.
-Jessy...Jesteś pewna.?-spytałem
-Tak.-ponownie mnie do siebie przyciągnęła.Jęknąłem cicho.Zdjęła ze mnie bluzkę i rzuciła ją gdzieś w kąt pokoju.Dłońmi wodziła po moim torsie.Ściągnąłem z niej bluzkę.Przeturlała się ze mną na łóżku i teraz to ona nade mną dominowała.
-Kocham Cię.-wyszeptała.Co czułem.? Szczęście, podekscytowanie, lekkie wątpliwości i przede wszystkim jej miłość do mnie...
_______________________________________________

Ta dam.! ^^
Rozdział 17.!
Mam nadzieję że się wam spodoba.
Przepraszam że taki krótki. : <<
Obiecuję że następny będzie dłuższy.
A przede wszystkim przepraszam was że tak długo nic nie dodawałam, ale wiecie niestety szkoła.
Komuntujciee <33
To dla mnie bardzo ważne.
Chcę wiedzieć czy "to coś" się wam podoba.
Kocham wass
xoxo
  • awatar Gość: świetne opisujesz ich gesty i odczucia; d super ;p
  • awatar Gość: boskiiee. jezuu ;p nie torturuj mnie i szybko wstaw ciąg dalszy ; d
  • awatar Taka inna..: super rozdział :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dni mijały w zadziwiająco szybkim tempie.Coraz szybciej zbiżał się koniec szkoły, a z tym pełnoletność.Co mam zamiar robić.? Nie znam odpowiedzi na to pytanie.Ale jedno wiem na pewno.Mam zamiar się usamodzielnić.Poukładać swoje życie.Zrobić rzeczy od których wcześniej uciekałam.Z rozmyśleń wyrał mnie dźwięk telefonu.Wstałam i podeszłam do biurka.
-Halo.?
-Siemka.Czekamy pod domem.
-Okej.Wezmę rzeczy i wychodzę.
-Dobra.Ej, jedziemy jednym samochodem.?
-Nie.Ty jedziesz z Matty'm.
-Okej nie wiedziałam że ma samochód.Już wychodzę.-rozączyłam się i zeszłam na dół.Wzięłam wszyzstkie rzeczy i wyszłam z domu.Dzisiaj robimy sobie zaplanowany biwak na plaży.Zakończenie szkoły juz niedługo.Zamknęłam za soba drzi i wyszłam na dwór.Przed domem stało Volvo Tommy'ego i jeszcze jeden samochód.Było to srebrne BMW.W środku siedział uśmiechnięty Matty.Podeszłam do auta i wsiadłam do środka.Wnętrze było utrzymane w ciemnych kolorach i z klasą.
-Cześć skarbie.-przywitał się
-Cześć.
-Gotowa.?
-No pewnie.-uśmiechnął sie i odpalił silnik.Ruszyliśmy do naszego celu.
-A gdzie Alex.?-spytałam
-Powiedziała że przyjedzie później.Ma coś jeszcze do załatwienia.
-Aha.A nie mówiła co.?
-Nie.Co chcesz dostać.?
-Co.?
-Przecież jutro twoje urodziny.
-Żadnych prezentów.Wiesz że nie lubię ich dostawać.
-I tak ci coś dam.-zaśmiał się i skręcił na parking sklepowy.
-Po co sie tu zatrzymalismy.?
-Musimy coś kupić do jedzenia.
-No racja.-wyszlismy z samochodu i ruzyliśmy do środka.W sklepie załadowaliśmy cały wózek.Ale była kłótnia kto zapłaci.'ego.
-Ja wpadłam na ten pomysł i ja pokrywam koszty.-upierałam się.
-Nie ma mowy ja płacę.-kłócił się Matty.Pokazałam mu język i pobiegłam do kasy.On od razu ruszył za mną.Biegałam między półkami i jednocześnie rozglądałam się dookoła czy w pobliżu gdzieś nie ma Matt'ego.Dobiegłam do kasy jednak on już tam czekał.Podeszłam do niego z niezadowoloną miną.Uśmiechnął się triumfalnie.
-Ze mną skarbie w biegach nie wygrasz.
-Kiedyś wygram.-zapłaciliśmy za wszystko i wyszliśmy do pozostałych.Tommy stał oparty o drzwi, Katy siedziała na masce, a Amy po prostu stała obok.
-No nareszcie.-odezwała się Katy.-Co tak długo.?
-Był wyścig.-odpowiedział Matty i zaśmiał się cicho.Zadałam mu sójkę w bok, a on ponownie się zaśmiał.
-Wyścig.?-zapytał zdezorientowany Tommy.
-Wygrał.! Zadowoleni.?!-odpowiedziała im obrażona i wsiadłam dośrodka.Usłyszałam śmiech Matty'ego.Wsiadł do środka i spojrzał na mnie nadal uśmiechnięty.
-Zła.?-spytał
-Jedź.-odpowiedziałam mu oschle.Bez słowa zaplił silnik i ruszył.Całą drogę milczałam i patrzyłam się w szybę.Byliśmy na miejscu.Wyszlam z samochody i skierowałam się na plaże jednak Matty objął mnie w pasie i tym samym powstrzymał.Cofnęłam się jednak poczułam przeszkodę którą okazała się maska samochodu.
-Idziecie.?!-zapytał Tommy.Właściwie krzyknął bo był daleko.
-Za chwilę.!-odkrzyknął Matty.Spojrzał na mnie jednak ja patrzyłam się gdzieś w bok.
-Dlaczego aż tak się złościsz.?-spytał.Westchnęłam.Miał rację.Spojrzałam na niego.
-Ech...Masz rację.Zbyt gwałtownie zareagowałam.Przepraszam.-uśmiechnął się delikatnie i przytulił mnie.Cwyciłam jego dłoń i poszliśmy do pozostałych.
-To gdzie to miejsce.?-spytała Amy.
-Chodźcie.-nakazałam im.Poszli za mną.Po jakimś czasie doszliśmy na miejsce.Była to plaża.Można powiedzieć że była "odizolowana" od reszty.Prowadziła do niej wąska szczelina.Otaczały ją skały, ale było dojście do wody.Jeśłi spojrzało się w bok lub za siebie widziało się ścianę skał.Jednak przed sobą można było zobaczyć rozpościrającą wodę.Plaża był rozmiarów sporego okręgu.Można powiedzieć że było tam...Przytulnie.?
-Wow.Extra.!-powiedział Tommy.
-Jak to znalazłaś.?-spytala Katy.
-Przez przypadek.Byłam na spacerze.-odpowiedziałam jej.-Okej chłopaki idźcie po rzeczy.
-Dlaczego my.?-odpowiedzieli jednocześnie.
-Eee...Bo my nie damy rady.? No już.-popędziłam ich.Westchnęli i poszli.Z dziewczyami poszlyśmy do wody.Pod ubraniami mialyśmy stroje kąpielowe.Woda była ciepła.Chlapałyśmy sie i śmiałyśmy.Po jakims czasie przyszli chlopcy.
-No proszę.My tutaj się męczymy, a wy się bawicie.Widzisz stary jaka sprawiedliwość.?-oznajmil z wyrzutem Matty.
-No to chodźcie do nas.-zaproponowałam.Spojrzeli na siebie i wbiegli do wody w ubraniach.Siedzieliśmy w wodzie sporo czasu, ale uznaliśmy że trzeba rozłożyć namioty.Nam poszło całkiem sprawnie, ale Tommy i Katy mieli problemy.Zaplątali się w linki.
-Tommy.Zabierz swoją rękę.!-rozkazał Katy.Jego ręka była na jej udzie, a właściwie była na pośladku.
-Ale to nie ja.Zaplątaliśmy się.
-Tommy.! Natychmiast.!
-Ale nie mogę.!-z Matty'm zaczęlismy się śmiać.
-Halo.Może byście pomogli.?-spytała Katy.Opanowaliśmy się i pomoglismy im z namiotem.
-Chwilka.Gdzie Amy.?-spytalam.
-Poszła do baru.Miała przynieśc nam coś do picia.-wyjaśniła Katy
-Nie ma jej już prawie godzinę.-kiedy to powiedziałam zobaczyłam Amy.Była z jakimś chłopakiem.
-Hejka Amy.Kogo przyprowadzilaś.?-spytałam.
-Kochani poznajcie Luisa.
-Siemka.-przywitał się i uśmiechnął.Luc to brunet z ciemnymi oczami i ładnym uśmiechem.
-Może z nami zostać.?-spytala Am.
-Pewnie.! Im więcej osób tym lepiej.!-uśmiechnęłam się.Namioty były już rozstawione, ale brakowało Alex.Zadzwonił mój telefon.Wyciągnęłam go z kieszeni i odebrałam.
-Alex gdzie jesteś.?-spytałam
-Raczej gdzie wy jesteście.? Nie mogę was znaleźć.I będziemy mieli dodatkową osobę.
-Nie ma sprawy.Póje po was.Gdzie jesteście.?
-Będziemy koło barów.
-Okej.Już idę.-rozłączyłam się.-Idę po Alex.Zaraz będę.-wstałam z piasku i poszłam po nią i jej towarzysza.Zobaczyłam ich koło barów.Trzymali się za ręce.Ale dlaczego ona go trzymała za rękę.? A Jake.? Dowiedziała się.? Podeszłam do nich.
-Hejka.-powiedziała i przytuliła mnie.
-Cześć.-spojrzałam na chłopaka.-Jestem Jessica.
-Ja jestem Ryan(czyt.Rajan).-przywitał się.Miał ciemne włosy i ciemne oczy.
-Nie chcę być niegrzeczna czy coś, ale na chwilkę chcę pogadać z Alex na osobności.Okej.?
-Nie ma sprawy.-odpowiedział.Wzięłam Alex za rękę i odeszłam z nią na bok.
-A Jake.?-spytałam.
-Sam powiedziała mi że całował się z jakąś laską w parku.Zerwałam z nim.Nie gadajmy o nim okej.? Teraz jestem z Ryan'em.
-Kiedy go poznałaś.?
-Tak naprawdę to miesiąc temu.Ale wtedy trakowalam go jak przyajciela.
-Okej.To bierzmy go i chodźmy do pozostałych.-wróciłysmy do Ryan'a i poszliśmy na "naszą plażę".Chłopcy od razu polubili nowych.
-Okej.Słuchajcie.Najwyższy czas rozkręcić tą imprezę.-powiedział Matty wstając-Zaraz wracam.-oznajmił i pobiegł w ciemność.Wrócił i przyniósł ze sobą dwie skrzynki piwa.Zaczęliśmy klaskać.Po godzinie wszyscy byli już wstawieni.
-Ej, mam pomysł.-powiedziała Amy tym samym przestając się całowac z Luis'em.-Gramy w prawda czy wyzwanie.-wszyscy się zgodziliśmy.
-Ja pierwsza.-wyrwała się Alex-Hmm...Jessy.Prawda czy wyzwanie.?
-Prawda.
-Dobra...To...Czy był kiedyś chłopak którego kochałaś bardziej niż Matty'ego.?
-Nie było takiego i nie będzie.-odpowiedziałam jej i pocałowałam namiętnie mojego ukochanego.Oderwałam sie od niego i spojrzałam na wszystkich zastanawiając się kogo wybrać.
-Tommy, słońce.Prawda czy wyzwanie.?
-Wyzwanie.
-Okej.Masz...Pocałować Amy w usta.Namiętnie.-spojrzał na Katy.
-No skarbie nie bądź tchórzem.Dzisiaj robimy wszystko bez względu co to jest.-powiedziała i mrugnęła do niego.Wziął łyk piwa.Wstał i podszedł do Amy ona też wstała.Zaczęli się całować i to bardzo namiętnie.Z dziewczynami zaczęłyśmy bić brawa, a chłopaki zaczęli gwizdać.W końcu oderwali sie od siebie.Tommy podszedł do Katy i pocałował ją.
-Dobra.Na początek wezmę piwo.-oznajmił i podszedł do skrzynek.-Kurde zabrakło browca.Matty dawaj ze mną po następne.
-Idę stary.-wstał i poszedł razem z Tommy'po kolejne skrzynki.Wrócili tym razem z czterema.
-Kochanie ile kupiłeś tych skrzynek.?-spytałam Matty'ego.Usiadł koło mnie i objął ramieniem.
-Zostały jeszcze cztery, ale to już na jutro.Dobra stary dawaj kto teraz.?
-No racja.Dobra...To...Alex.-wybrał Tommy
-Wyzwanie.-odpowiedziała od razu.
-Pocałuj Jessicę.Namiętnie.-spojrzałyśmy na siebie i zaśmiałyśmy się."Raz się żyję"pomyślałam i wstałam.Podeszłyśmy do siebie i pocałowałyśmy się.Oderwałyśmy się od siebie i zaczęłyśmy się śmiać.
-No to było coś.-powiedział Tommy.
-Zazdrościsz.?-spytałam.Wzięłam spory łyk piwa.Teraz wybierała Alex.
-Jessica, skarbie.Prawda czy wyzwanie.-spytała.
-Wyzwanie.-odpowiedziałam.
-No to...Kurwa.! Zapomniałam.-zaczęliśmy się śmiać.
-Dobra ja idę spać.-powiedziała Alex.Spojrzałam na swój telefon.
-Ja też.02:40.
-Wszyscy już chodźmy spać.Dokończymy jutro.-powiedział Tommy.
-Ej, skarbie chodź do namiotu.-powiedziałam do Matty'ego.Spojrzałam na niego.Spał na moim ramieniu.Zaśmiałam się.
-Chłopaki pomóżcie mi go zanieśc do namiotu.
-Jasne.-Tommy wziął go za ręce, a Louis za nogi.Wnieśli go do środka i położyli na śpiworze.
-Dzięki chłopaki.-powiedziałam.Przebrałam się w piżamę.Teraz kolej na Matty'ego.Szturchnęłam go.Mruknął coś pod nosem.
-Kotku.Przebierz się.-poprosiłam go.Otworzył oczy.Wzięłam go za rękę i podniosłam tak aby usiadł.
-Ściągnisz bluzkę czy mam to zrobic za ciebie.?-spytałam go, jednak był zbyt nieprzytomny.Zdjęłam jego bluzke i schowałam do plecaka.Położyłam go spowrotem i przykryłam.Położyłam się obok niego wcześniej gasząc latarkę.Przytuliłam się do niego i zasnęłam.
__________________________________________________________________________________

16 rozdział.^^
Miał być wczoraj, ale zasnęłam przy laptopie.
Huhu D
No nic.
Mam nadzieję że się spodoba.
Jeśli macie jakies uwagi, śmiało piszcie.
Nie obrażę się. : ))
Mam prośbę.
Komentujciee.

Kocham was ;**
xoxo

Na marginesie.
 

 
Dwieście odwiedzin.!
Dziękuję wam skarby.! <33
Kocham wass. * ♥.
_____________________________________________
 

 
Hejka.!

Jak obiecałam 15 rozdział sie pojawił, ale nie w tym rzecz.Jak widzicie zmieniłam wygląd bloga.Na avku jest Justin.Lubie go i nie wstydzę się tego.Tło to mój ulubiony obrazek jak i tapeta na laptopie Okej to tyle.
Pa.
 

 
Otworzyłam oczy i zobaczyłam pochylających się nade mną Tommy'ego i Katy.
-Jak się czujesz.?-spytała Katy.Zamrugałam kilkakrotnie i przypomniałam sobie o Matty'm.
-Matty.!-krzyknęłam wstając.Zdałam sobie sprawę że leżałam na krzesłach na korytarzu.Wbiegłam do jego sali.Nadal leżał z zamkniętymi oczami, ale ekran wskazywał pracę jego serca.Odetchnęłam i wróciłam do pozostałych.
-Jak się czujesz.?-spytała ponownie Katy gdy do nich wróciłam.
-Dobrze.Nawet...Właściwie to nie.Głowa mnie boli i niedobrze mi jakoś.
-Może to z nerwów.?-spytała Amy.
-Tak na pewno.Zawsze tak mam gdy się denerwuję lub stresuję.
-Lekarze mówili że niedługo jego stan powinien się poprawić.-powiedziała Katy.Zaniosłam się płaczem.
-Jessy.Chodź ze mną na chwilę.-poprosił Tommy.Wstałam i poszłam za nim.
-Co się dzieje.?-spytał łagodnym głosem.
-To już miesiąc.Miesiąc bez niego.I nie wiadomo czy przeżyję.I to przeze mnie.-ponownie zaczęłam płakać.
-Mała to nie przez ciebie.To był wypadek.Słyszysz.? Wypadek.Nie obwiniaj się proszę.Odwiozę cię do domu.Prześpisz się, odpoczniesz.
-Nie mogę go zostawić.
-Będę do ciebie dzwonić i wszystko ci mówić.Chodź.-wróciliśmy do dziewczyn.Tommy powiedział im że odwiezie mnie do domu i wróci.Doszliśmy na parking.Zatrzymaliśmy się przy pięknym srebrnym Volvo.
-A stary samochód.?-spytałam wsiadając do środka.Wnętrze było z czarnej skóry.Gładkiej i przyjemnej w dotyku.
-Znudził mi się.-odpowiedział.Zaśmiałam się.Odjechaliśmy spod szpitala i pojechaliśmy do mnie.Całą drogę rozmawialiśmy.Zatrzymaliśmy się pod moim domem.
-Jak będziesz gotowa, zadzwoń to po ciebie przyjadę.
-Okej.Do zobaczenia.-powiedziałam i wyszłam z samochodu.Otworzyłam drzwi i westchnęłam.Do wydawał się taki wielki kiedy byłam w nim sama.Poszłam do swojego pokoju i wzięłam prysznic.Założyłam jasne dżinsy, czerwone trampki, szarą koszulkę i kamizelkę.Nie chciało mi się spać.Zeszłam do kuchni i zjadłam kanapkę.Kiedy skończyłam posprzątałam po sobie i poszłam do salonu.Włączyłam telewizor i zaczęłam skakać po kanałach.Siedziałam tak jakiś czas.Spojrzałam na zegarek.21:30.Do Matty'ego już nie pójdę.Położyłam się na kanapie i przymknęłam oczy.Głowę miałam pełną pytań, ale nie miałam na nie odpowiedzi.Ułożyłam się wygodniej.Usłyszałam szczęk kluczy w zamku i odgłos otwieranych drzwi.
-Jessy.! Jesteś.?-usłyszałam mamę.Nie odpowiedziałam.Udałam że śpię.Usłyszałam jak ktoś wchodzi do salonu.Poczułam jak otula mnie przyjemnie ciepłym materiałem i całuję w czoło.Po tym domyśliłam się że to mama.Po cichu wyszła.Nie miałam siły na nic więc po prostu poszłam spać.
**
Obudziły mnie odgłosy dochodzące z kuchni.Usiadłam na kanapie i przetarłam oczy.Wstałam i skierowałam się do źródła hałasu.Zobaczyłam mamę stojącą przy blacie z mikserem w dłoni.
-Co robisz.?-spytałam.
-Obudziłam cię.? Przepraszam skarbie.Robię naleśniki.Masz ochotę.?
-Na naleśniki.? Zawsze.
-To siadaj.-zrobiłam tak jak mi kazała.Usiadłam przy stole, a dziesięć minut później przede mną stał talerz z jedzeniem.Pochłonęłam wszystko i posprzątałam.
-Dziękuję.-powiedziałam całując ja w policzek.
-Nie ma za co.-uśmiechnęła się.
-Idę do Matty'ego.
-Jasne.
-A ty nie idziesz do firmy.?
-Mam wolne.Dzisiaj tata się pomęczy.Może pójdę do centrum.?
-Okej.Pa.-wyszłam z domu i powoli skierowałam się do szpitala.Szłam przez park i wsłuchiwałam się w śpiew ptaków.Słońce przyjemnie ogrzewało moją twarz, a lekki wietrzyk delikatnie rozwiewał mi włosy.Usiadłam na ławce i wyciągnęłam z kieszeni telefon.Napisałam wiadomość do Amy.Może chciałaby później wyskoczyć na miasto.? Przydałoby mi się trochę rozrywki.Wstałam i tym razem poszłam prosto do szpitala.W recepcji ciepłym uśmiechem przywitała mnie starsza pani.Odwzajemniłam to.Na korytarzu spotkałam lekarza.
-Dzień dobry.-przywitałam się.
-Witaj Jessico.Mam dobre wiadomości.
-Jakie.?
-Matty się obudził i pamięta większość rzeczy.
-Naprawdę.? To cudownie.!
-Ale proszę cię na razie go nie przemęczaj dobrze.?
-Oczywiście.-weszłam do sali i usiadłam obok jego łóżka.Spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
-Hej.-powiedział.
-Cześć.Jak się czujesz.?
-Dobrze.Pamiętam prawie wszystko.I...
-I.?
-Wybaczam Ci.
-Wybaczasz.?
-No wiesz ten pocałunek...Doszedłem do wniosku że za bardzo cię kocham i nie chcę cię stracić.-wyznał.Uśmiechnęłam się do niego i zbliżyłam.Złączyłam nasze usta w długim pocałunku.W końcu mogłam poczuć smak jego ust.Poczuć jego ciepły oddech na mojej twarzy.Zobaczyć jego piękne oczy, które do tej pory były ukryte pod powiekami.Oderwałam się od niego i uśmiechnęłam kolejny raz.
-Zadzwonię do pozostałych.-powiedziałam wstając.
-Jessy...-powiedział.Zatrzymałam się i spojrzałam na niego.-Nie dzwoń do Jake'a.-poprosił.
-Jasne.-wyszłam na korytarz i zadzwoniłam do Tommy'ego żeby przyjechał z dziewczynami.Kilkanaście minut później byli u nas.Siedzieliśmy u Matty'ego do wieczora.Pożegnaliśmy się i obiecaliśmy mu przyjść jutro.Wstąpiłam jeszcze do gabinetu lekarza Matty'ego.
-Nie przeszkadzam.?-spytałam wchodząc do środka.
-Nie.Coś się stało.?
-Chciałam panu podziękować.Za to że opiekował się pan Matty'm przez ten cały czas.Że walczył pan o jego życie.
-Nie musisz.Taką mam pracę.Nigdy się nie poddajemy.-uśmiechnął się.
-Jeszcze raz dziękuję.-powiedziałam wychodząc.Tommy i dziewczyny czekali na mnie w samochodzie.
-Wiecie wpadłam na pomysł.-odezwałam się.
-Jaki.?-spytała Amy.
-Zróbmy sobie biwak na plaży.Znam świetne miejsce.Zabierzemy namioty, będzie ognisko.Zabawimy się.W końcu niedługo pełnoletność i koniec szkoły.Zaraz po tym jak Matty wyjdzie ze szpitala.Co wy na to.?
-Za.!-odpowiedzieli chórem.Tommy i Katy odwieźli mnie i Amy do domów i sami pojechali do siebie.
-Jestem.!-krzyknęłam od wejścia.
-Jak było.?-spytała mama z salonu.Weszłam i zobaczyłam też tatę.
-Cudownie.! Matty się obudził i wszystko pamięta.!
-Skarbie to wspaniale.!-ucieszyła się mama i przytuliła mnie.
-Zgadzam się z wami.-dodał tata.
-Zrobimy sobie biwak na plaży żeby to uczcić.Zaraz po tym jak wypiszą Matty'ego.
-Miłej zabawy.-zgodziła się mama.Spojrzałam na tatę.
-Nie widzę zastrzeżeń.-pisnęłam ze szczęścia i ucałowałam ich policzki.Pobiegłam do siebie i zadzwoniłam do Amy.Jej rodzice także się zgodzili.Tak samo jak Tommy'ego i Katy.Włączyłam komputer i sprawdziłam maila.Miałam nowe wiadomości.Niektóre od Vensssy, a niektóre to były zwyczajne reklamówki.Skasowałam wszystkie nawet te od niej.Wyłączyłam urządzenie i poszłam wziąć prysznic.Wyszłam już ubrana i położyłam się na łóżku.Zgasiłam światło i z uśmiechem na twarzy poszłam spać.
**
Obudził mnie głos mamy.
-Jessy.Wstawaj pora do szkoły.
-Ech...Nie chce mi się.-odpowiedziałam i obróciłam się na drugi bok.
-Jessy...-szturchnęła mnie.Jęknęła i przykryłam głowę kołdrą.Westchnęła.
-No dobra.Możesz jeszcze pospać.-powiedziała i wyszła.Odkryłam się i ponownie zasnęłam.Obudziłam sie kilka godzin później.Spojrzałam na zegarek 13:15.Ziewnęłam i wstałam z łóżka.Podeszłam do garderoby i wybrałam ciuchy.Padło na brzoskwiniową bluzę, białą bokserkę, szare rurki i tego samego koloru Vansy.Zabrałam to wszystko i poszłam do łazienki.Wyszłam po 30minutach.Nie miałam ochoty na śniadanie więc po prostu wyszłam zabierając ze sobą deskorolkę.Na dworze było gorąco.Z resztą jak zwykle.Podwinęłam rękawy bluzy do łokci i poszłam do Matty'ego.Kiedy byłam w jego sali przestraszyłam się.Jego łóżko było puste.Zaczęłam spazmatycznie oddychać.Ktoś od tyłu objął mnie w talii.
-Niespodzianka.-szepnął mi do ucha.Odwróciłam się i zobaczyłam mojego ukochanego.Miał na sobie szarą zimową czapkę, czarne rurki, tego samego koloru trampki i czerwoną koszulę.
-Tak szybko cię wypisali.?-spytałam
-Lekarz uznał że nie ma potrzeby mnie dłużej tu trzymać.Z resztą byłem tutaj prawie dwa miesiące i wiesz co.?-schylił się-Mam dość tego miejsca.-szepnął mi do ucha.Zaśmiałam się i pocałowałam go.
-Mam coś dla ciebie.-powiedziałam.
-Co takiego.?
-Zamknij oczy.-nakazałam mu.Posłusznie wykonał moje polecenie.Wyszłam szybko na korytarz i ponownie wróciłam do niego.Stanęłam przed nim i wyciągnęłam prezent przed siebie.
-Otwórz.-powiedziałam.Otworzył oczy i uśmiechnął się szeroko.
-Moja deskorolka.Jak ja się za nią stęskniłem.
-Bardziej niż za mną.?-spytałam zawiedziona.
-Za tobą najbardziej.
-Chodźmy.-chwyciłam jego dłoń i skierowaliśmy się do wyjścia z budynku.Poszliśmy do jego domu.Jego rodziców nie było, więc zostaliśmy sami.Byliśmy u niego w pokoju.On siedział w rozkroku na łóżku, a ja między jego nogami, oparta o jego klatkę piersiową.
-Odwiedzałaś mnie.?-spytał.
-Codziennie.
-Wow.Nie znudziło ci się to.?
-Nigdy.
-Mi by się znudziło.-powiedział.Uderzyłam go łokciem w brzuch.Zaśmiał sie i objął mnie w pasie.
-Brakowało mi ciebie.-szepnęłam.Pocałował mnie w szyję i mocniej przytulił.Odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam mu w oczy.Zbliżyłam się do niego i pocałowałam.Objęłam go ręką za szyję, a ona swoje ręce położył na moich biodrach.Położyłam się na nim nie przerywając pocałunków.Jak bardzo mi tego brakowało.Tego poczucia wolności kiedy byłam przy nim.Tej pewności że z nim jestem bezpieczna.Tego że jest...
____________________________________________
Macie <33
Rozdział 15 : ))
Mam nadzieję że przypadnie wam do gustu ;DD
Mam prośbę.
Komentujciee.
Rozdział krótki, ale następny będzie dłuższy.
Kocham was. ;***
  • awatar Gość: zajebiste ; d nic dodać nic ująć ; d
  • awatar Taka inna..: śliczne ;D masz talent do tego ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Hejka.

Chciałam wam powiedzieć że rozdział 15 dodam dopiero w sobotę bo jutro mam test z Matmy, a z matmą u mnie nie najlepiej i chcę trochę powtórzyć.

Kocham was.
Pa
  • awatar Taka inna..: szkoda ;( ale test z matmy ważniejszy;p miłej nauki ;D wpadnij do mnie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zamknęłam za sobą drzwi i skierowałam się do swojego pokoju.Wyjęłam suche ubrania i poszłam do łazienki.Wzięłam długą, gorącą kąpiel.Wyszłam z niej po 40 minutach i stanęłam jak wryta.Na moim łóżku siedział mój uśmiechnięty ukochany.
-Matty.-szepnęłam.Nadal uśmiechnięty wstał i podszedł do mnie.Schylił się i musnął moje wargi.Nic nie poczułam, ale i tak przymknęłam oczy.Kiedy je ponownie otworzyłam Matty'ego już nie było.Rzuciłam się na łózko i zaczęłam płakać w poduszkę.Tak bardzo chciałam, aby ze mną był że mi się przywidział.Spojrzałam na zegarek.Wskazywał godzinę 01:30, a rodziców nadal nie ma.Zeszłam na dól do kuchni i nalałam sobie soku do szklanki.Wzięłam łyka i spojrzałam na drzwi.Stała przy nich jego deskorolka.Zacisnęłam mocniej ręce na szklance.Nie zauważyłam ile użyłam przy tym siły.Szklanka pękła w mojej dłoni.Poczułam ból, ale nie przejęłam się tym.Nadal patrzyłam na deskorolkę, stałam tak jakiś czas.Spojrzałam na rękę.Z ran na podłogę kapała krew.Skierowałam się do łazienki i tam założyłam sobie opatrunek.Drzwi się otworzyły i do domu weszli rodzice.
-Najwyższy czas.-powiedziałam.
-Wybacz, kochanie.Musieliśmy jeszcze wpaść do firmy.-wytłumaczyła mama.
-Daj spokój.Ile razy ja już to słyszałam.-odpowiedziałam z kpiną.Odwróciłam się i weszłam na schody.Poszłam do swojego pokoju i zamknęłam za sobą drzwi z taką siłą że z pewnością rodzice słyszeli to na dole.Otworzyłam okno na roścież i usiadłam na parapecie.Spojrzałam w ciemne już niebo.Uwielbiałam patrzeć w gwiazdy.Ktoś zapukał do drzwi
-Wejdź.-odpowiedziałam chłodno.
-Skarbie, wszystko w porządku.?
-Nic nie jest w porządku.Jak może tak być skoro Matty przeze mnie leży w szpitalu.?!
-Jessy...Jak to przez ciebie.?
-I tak nie zrozumiesz.-z powrotem skierowałam wzrok na gwiazdy.
-Jeśli chcesz możesz jutro nie iść do szkoły.-powiedziała i wyszła.Wstałam i położyłam się na łóżku.Spojrzałam na ścianę ze zdjęciami.Nie było tam już starych zdjęć ze starymi przyjaciółmi, tylko nowe zdjęcia z tymi nowymi i najlepszymi.Zdjęłam moje ulubione zdjęcie.Byłam na nim ja i Matty.Wszyscy wybraliśmy się wtedy na plaże.Dokładnie pamiętam ten dzień...

"-Tutaj będzie idealnie.!-powiedziała zadowolona Amy.Rozłożyliśmy ręczniki, a chłopaki od razu poszli do wody.
-Jessy idziesz.?
-Na razie nie.Poleżę chwilę.-odpowiedziałam zakładając okulary przeciwsłoneczne na nos.
-Okej.Ale szybko dołączaj.-powiedziała Alex i pobiegły do chłopaków.Położyłam się na plecach.Leżałam tak jakiś czas, gdy nie przyszedł do mnie mokry Matty.
-Ej, piękna.Chodź do nas.
-Nie.Przykro mi przystojniaczku.-dałam mu buziaka i ponownie się położyłam.
-Odpocznę.-powiedziała Katy.
-Skarbie, nie dajesz mi wyboru.-powiedział mój ukochany.Otworzyłam oczy i podparłam się na łokciach.Spojrzałam na niego pytająco, a on tylko uśmiechnął się łobuzersko.Poczułam jego mokre, acz przyjemnie ciepłe dłonie obejmujące mnie w tali.Przerzucił mnie sobie przez ramię i skierował się w stronę wody.
-Ej, kochanie weź mnie puść.-poprosiłam go.
-Sokoro nie chcesz iść do wody do cie do niej poniosę.-wziął rozbieg i razem ze mną skoczył do wody.
-Cudne zdjęcie.!-zaśmiała się Katy.
-Wariacie.!-zaśmiałam się i przytuliłam do niego.
-Też Cię kocham.-powiedział przez śmiech.Spojrzałam na niego uśmiechnięta i pocałowałam."

Po moim policzku spłynęła słona łza.Przykleiłam zdjęcie na wcześniejsze miejsce i położyłam się spać.
***
Otworzyłam oczy i ziewnęłam przeciągle.Spojrzałam na zegarek.Wskazywał godzinę 12:30.Przetarłam oczy i wstałam z łóżka.Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej miętowe rurki, różową bluzkę, dżinsową koszulę i czarne trampki.Zabrałam też świeżą bieliznę i poszłam do łazienki.Spędziłam w niej 30 minut.Ubrana zeszłam na dół do kuchni i zrobiłam sobie śniadanie.Ktoś zapukał do drzwi.Odeszłam od stołu i poszłam otworzyć.W drzwiach stał Matty.
-Hejka.-przywitał się.
-Hej.Wchodź do środka.-powiedziałam wpuszczając go.
-Dlaczego nie było cie w szkole.?-spytał od razu.Wywróciłam oczami.
-Nie chciało mi się.odpowiedziałam.Zerknął na moją rękę.Cholera.! Zapomniałam o niej.
-Co zrobiłaś w rękę.?
-Rozbiłam szklankę.
-Pokaż.powiedział.Schowałam rękę za siebie.
-Nie ma takiej potrzeby.
-Coś mi wczoraj obiecałaś, prawda.?
-I dotrzymuję tej obietnicy.To było niechcący.
-Jeszcze trochę i będę musiał załatwić ci niańkę.-zażartował.Uśmiechnęłam się lekko.
-Dziękuję.-powiedziałam.
-Za co.?
-Że chociaż ty się o mnie martwisz.-powiedziałam.Poczułam jak łzy spływają mi po policzkach.Tommy podszedł do mnie i przytulił.Naprawdę miałam wrażenie że tylko on i Matty się mną przejmują.
-Kocham Cię.Jak brata.-wyznałam.
-Ja ciebie też.Jak siostrę...A Jake.?
-To przeszłość.Będę udawać że nic się nie stało tylko ze względu na Alex.Nie chcę jej zranić.Nie chcę, aby kolejna osoba leżała przeze mnie w szpitalu.Wtedy nawet ty nie powstrzymałbyś mnie kolejny raz.
-Chodziłbym za tobą krok.Nie dam ci popełnić jakiegoś głupstwa.
-Dziękuję.-powtórzyłam.Tommy siedział u mnie jakiś czas.Później on poszedł do siebie, a ja odwiedzić Matty'ego w szpitalu.Byłam w połowie drogi kiedy zobaczyłam Jake'a.Siedział na ławce z jakąś dziewczyną.Na 100% nie była to Alex.Przyglądałam się im.Śmiali się i przytulali.Po chwili zaczęli się całować.Dość tego.! Podeszłam do nich i odciągnęłam Jake'a od tej laski która się do niego przyssała jak pijawka.
-Co ty wyprawiasz.?!-wrzasnęłam wściekła-Twój przyjaciel leży w szpitalu, a ty zamiast go odwiedzić obściskujesz się z jakąś...jakąś...dziwką.?!
-Że co.?!-spytała blondyna.
-Zamknij się.-warknęłam w jej stronę i spojrzałam na Jake'a-I ty śmiesz mówić że kochasz Alex.?! Jak możesz je to robić.?! Jesteś kłamcą i nie chcę Cię już znać.! I pomyśleć że chciałam dać ci drugą szansę.! Co się stało z moim Jakiem.? Co się stało z moim bratem.? Nie poznaję cię.Weź się w garść.Jeśli jeszcze raz cię z nią zobaczę lub z inną nie będzie miło.-odeszłam zostawiając ich samych.
-Dobrze mówisz.-usłyszałam.Spojrzałam w bok i zobaczyłam Sam.Siedziała na wysokim murku.Miała na sobie czarne adidasy za kostkę, bluzkę z flagą UK i krótkie szorty z podwyższonym stanem.Jej piękne długie, rude włosy rozwiwewał wiatr.Wyglądała zjawiskowo.
-Sam.? Skąd ty się tu wzięłaś.?
-Masz rację.Jake jest inny.Zmienił się.Zrób coś z tym.Tylko ciebie posłucha.-odwróciła się i zeskoczyła z murku.Szybko przebiegłam na drugą stronę, ale jej już tam nie było.Zmarszczyłam brwi.Dziwne...Ponowiłam swoją wędrówkę.Głowa bolała mnie od tego chaosu.Matty przezemnie leży w szpitalu, Jake zdradza Alex i tym samym rani mnie.Dlaczego muszę mieć tyle problemów.? Nie prosiłam o to.Chcę żeby wszystko było jak dawniej...

*Miesiąc później*
Kolejny dzień w szkole minął szybko i dobrze.Otworzyłam drzwi i rzuciłam torbę w przedpokoju.Matty nadal leży w śpiączce.Dzisiaj mijają trzy miesiąc odkąd jesteśmy razem.Ale miesiąc minął bez niego.Bez jego uśmiechu, dotyku, pocałunków.Najgorszy miesiąc w całym moim życiu.Zadzwonił mój telefon.Wyjęłam go z kieszeni i nie patrząc kto to odebrałam.
-Halo.?
-Dzień dobry.Czy rozmawiam z Jessicą West.?
-Tak, to ja.
-Jestem lekarzem Matty'ego.
-Coś się stało.?-zaniepokoiłam się.
-Nie.Chciałem powiedzieć że powoli się wybudza.
-Już idę.-rozłączyłam się i wyszłam z domu.Zaczęłam biec w stronę szpitala.Po jakimś czasie byłam na miejscu.Zdyszana szłam korytarzem.Wpadłam na lekarza.Uśmiechnął się i odszedł.Uspokoiłam oddech i weszłam do sali.Leżał z otwartymi oczami i patrzył się przed siebie.
-Matty.?-szepnęłam.Skierował na mnie wzrok.Przyglądał mi się jakiś czas i znowu patrzył przed siebie.W tym samym czasie do sali wszedł lekarz.
-Witaj Matty.-przywitał się-Zadam ci kilka pytań, dobrze.?-w odpowiedzi Matty tylko kiwnął głową.
-Jak się nazywasz.?
-Matty McKibben.
-Ile masz lat.?
-17.
-Masz dziewczynę.?-milczał.Dlaczego milczał.?-Matty czy masz dziewczynę.?-spytał po raz kolejny doktor.
-Nie wiem...-odpowiedział w końcu.Nie wie.? Czy to znaczy że mnie nie pamięta.? Lekarz dalej zadawał pytania.
-Pamiętasz co się stało zanim się tu zjawiłeś.?
-Jak przez mgłę.
-Dobrze.-zanotował coś w papierach-Czy coś cię boli.?
-Ręka i głowa.
-Rozumiem narazie to tyle.Jessico chodź ze mną na chwilę.-poprosił.Wyszłam razem z nim na korytarz.
-Tak jak myślałem.Wystąpił u niego chwilowy zanik pamięci.Będzie sobie powoli przypominał zdarzenia z ostatnich tygodni.
-Ile to potrwa.?
-Tydzień lub jeśli szczęście nam dopisze krócej.Na ten czas zostanie u nas.Idź do niego.-zrobiłam tak jak powiedział.Wróciłam do jego sali.Podeszłam do jego łóżka i usiadłam przy nim.Spojrzał na mnie.
-Pamiętasz mnie.?-spytałam.
-Jesteś Jessica, prawda.?
-Tak, a coś jeszcze.?
-Nic sobie nie przypominam.Opowiedz co się stało.
-Więc...Miałeś wypadek.Potrącił cię samochód.I...to przezemnie tu leżysz.-było mi ciężko o tym mówisz.Dławiłam się łzami.
-Nie płacz.Jak to przez ciebie.?
-No cóż...Wcześnie się pokłóciliśmy.Byłeś na mnie strasznie zły i później już wiesz co się stało.
-Aha.A o co się pokłóciliśmy.?
-Zrobiłam coś okropnego.
-Na pewno nie.Ej, czy ja mam dziewczynę.?
-Tak...
-A kto to.?
-Mam nadzieję że sobie przypomnisz.
-Ja też.Chociaż powiedz mi jak wygląda.-poprosił.
-Ma ciemne długie włosy, ciemne oczy i jest od ciebie niższa o głowę.
-Z tego co mówisz jest bardzo ładna.Chciałbym ją sobie przypomnieć, ale nie wiem jak.-uśmiechnęłam się-Gdzie ona jest.?
-Bliżej niż myślisz.
-Poproś ją żeby do mnie przyszła.Chce ją zobaczyć.
-Powiem.
-A ty jesteś moją siostrą.?
-Nie.Nie masz rodzeństwa.Ja jestem...przyjaciółką...
-Dobrze mieć taka przyjaciółkę.
-Ja już pójdę.Do jutra.
-Pa.-wyszłam z sali i skierowałam się do wyjścia z budynku.
**
Poszła.Hm...Kogoś mi przypomina, ale kogo.? Nie powiem jest ładna, ale podobno mam dziewczynę.Ciekaw jestem jak wygląda.Z opisu Jessiki jest ładna, ale czy ją rozpoznam.? Dlaczego nic nie pamiętam.? To nie fair.Wiem jak się nazywam, ile mam lat, skąd pochodzę.Pamiętam mamę, tatę, Jessicę.Ale nikogo więcej.Czuję się beznadziejnie.Leżenie cały dzień w łóżku i gapienie się w sufit to żadna atrakcja.Usłyszałem jak coś pika coraz wolniej.Ciężko było mi oddychać.Powoli zamykałem oczy, a moje serce się poddawało...Usłyszałem tylko jak lekarze wbiegają do sali.Później poczułem spokój i wszechogarniającą mnie ciemność.
**
Szłam razem ze wszystkimi szpitalnym korytarzem.Doszliśmy do sali Matty'ego.Oni weszli, ale ja stanęłam w progu.Było tutaj więcej urządzeń niż wczoraj, a on był przyczepiony do większej liczby kabelków.
-Jessica.Nie wchodzisz.?-spytała Katy.Nie odpowiedziałam jej tylko poszłam do gabinetu lekarza.Weszłam bez pukania.Podniósł na mnie wzrok znad sterty papierów.
-Co się wczoraj stało kiedy poszłam.?-spytałam od razu.
-Tak myślałem że to zauważysz.Nie będę cię okłamywać...W tej chwili Matty walczy o życie.W czasie badań coś przegapiliśmy.
-Walczy o życie.? Jak to.?-spytałam przez łzy-Przecież wczoraj było dobrze.
-Będzie dobrze.-powiedział podchodząc do niej i kładąc jej dłoń na ramieniu po czym wyszedł z sali.Postąpiłam tak jak on.Poszłam do jego sali.Popatrzyłam na wszystkich.Siedzieli obok jego łóżka.Nic nie wiedzieli.Urządzenie które pilnowało bicia jego serca coraz ciszej wydawało dźwięki, aż w końcu na monitorze pojawiła się podłużna linia.Zakryłam usta dłonią i oparłam się o ścianę i zjechałam po niej na podłogę.Przybiegli lekarze i kazali pozostałym wyjść z sali.Oparłam głowę na kolanach i zaniosłam się płaczem.Ktoś do mnie podszedł i mnie przytulił.Jednak nadal nie podnosiłam wzroku.W końcu wypuścił mnie z objęć.Wstałam i podeszłam do szyby przez którą było wszystko widać.Lekarze biegali w tą i z powrotem.Przyłożyłam rękę do szyby.
-Proszę nie opuszczaj mnie.-szepnęłam.Zrobiło mi się słabo.Ciężko było mi utrzymać równowagę.Zakręciło mi się w głowie.Miałam właśnie poczuć zimno bijące od posadzki korytarza, ale poczułam czyjeś silne ramiona ratujące mnie przed bolesnym upadkiem.Domyśliłam się że to Tommy...
______________________________________________
Macie tutaj takie coś XDD
Mam nadzieję że się podoba.
Mam prośbę.
Komentujciee.Please D
Prosiliście o happy end i nie martwcie się będzie.
Całuski
  • awatar Taka inna..: pisz szybko kolejny bo sie doczekać nie mogę wkręcił mnie na maksa:D
  • awatar Gość: superrr ; d już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ; )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ołkeej.
W związku z waszymi opiniami Jessica nie będzie miała żadnych mocy itd.
Niechaj będzie wola wasza XD
Następny rozdział powinien pojawić się dzisiaj.
 

the-life-is-sucking
 
zakochaniec96
 
Zajebisty masz blog
Dodajesz fajne zdjęcia i ogólnie zajebiście tu.
Słodkie że jesteś jednym z NIEWIELU chłopaków którzy otwarcie piszą lub rozmawiają o uczuciach względem drugiej osoby.Mój chłopak na przykład nie lubi takich tematów.
Jeszcze raz zajebiście.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Hejka.!

Wiecie zastanawiam się czy nie urozmaicić mojego opowiadania.Wpadłam trochę na głupi pomysł.Co byście powiedzieli gdyby Jessica odkryła że ma nadprzyrodzone moce.? XD Zależy mi na waszej opinii więc proszę o odpowiedzi.
Czekam.
______________________________________________
  • awatar Gość: Myślę że to przereklamowane. ale to twoje opowiadanie i zrobisz co zechcesz ; p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ekhm...
No tak rozdziału nie ma bo jetem zawalona nauką.Pierwiastki i ogólnie.Masakra.Ja chcę znowu wakacje.! Obiecuję że niedługo dodam następny rozdział.Przynajmniej się postaram.
Pa.!
 

 
*tydzień później*

Siedziałam na ławce w parku i czekałam na Jake'a.Miał mi coś bardzo ważnego do powiedzenia.Jednak zdziwiłam się kiedy powiedział mi, abym nie brała ze sobą Matty'ego.Przecież to jego najlepszy przyjaciel.Nie widział go tyle czasu.Zobaczyłam jak biegnie w moją stronę.Wstałam i uśmiechnęłam się.
-Cześć bra...-nie dokończyłam do mi przerwał.Pocałunkiem.!Odepchnęłam go od siebie.
-Co ty robisz.?!-spytałam wściekła.
-Kocham Cię.Wiem że do tej pory mówiłem to wiele razy.Nie na poważnie, ale teraz mówię serio.
-Co.?! Jake czy ty słyszysz co ty mówisz.?! Nie będziemy razem.! Ja kocham Matty'ego i to z nim chce być.
-Daj mi szansę.Mogę Cię bardziej uszczęśliwić.-na te słowa wpadłam w furię.Miałam ochotę się na niego rzucić.!
-Nie ty będziesz decydował kto może mnie bardziej uszczęśliwić.!-wrzasnęłam.-W ogóle jak ty możesz to robić Alex.?! Jak ja teraz spojrzę jej w oczy.?! Jak mogłeś to zrobić.?!-zaczęłam płakać.Nic mi nie powiedział.Spojrzałam na niego.On też mi się przyglądał.-Powiesz coś.?-nadal milczał-Pięknie.! Po prostu cudownie.! Wiesz już nawet nie mam ochoty z tobą gadać.-odwróciłam się i poszłam w nieznanym mi kierunku.Doszłam do jakiejś rudery.Wszędzie jakieś pozwalane metalowe, wielkie bele.Usiadłam na jednej nie przejmując się rdzą i zaczęłam płakać.Kiedy na to wszystko patrzyłam przypomniał mi się Matty.Pewnie miałby świetne miejsce do jazdy i robienia swoich trików.Rozpłakałam się jeszcze bardziej.Ktoś położył mi rękę na ramieniu.Odwróciłam się i zobaczyłam Matty'ego.
-Co ty tu robisz.?-spytałam ocierając wierzchem dłoni łzy.
-Przyjeżdżam tu z kumplami żeby pojeździć.Ale, co ty tu robisz.?
-Ja...Po prostu chciałam się przejść i vua la.Znalazłam się tutaj.
-A dlaczego płaczesz.?-miałam nadzieję że tego pytania nie zada.Musiuałam coś szybko wymyślić, więc poruszyłam stary temat o którym już tak naprawdę dawno zapomniałam.
-Cały czas nie mogę zapomnieć o tym co zrobiła Vanessa.
-Nie przejmuj się.Przecież wszystko się ułożyło.
-No tak, ale wiesz...Tyle lat się z nią przyjaźniłam.-przytulił mnie, a ja się w niego jeszcze bardziej wtuliłam.Czułam się okropnie z myślą że go okłamałam i w dodatku całowałam jego najlepszego przyjaciela.Właściwie to on wpychał mi język do gardła.Jak Jake mógł mówić takie rzeczy.? Jak mógł zrobić to Alex.? Jak ja teraz spojrzę jej w oczy.? Mam udawać że nic się nie stało.? Dla mnie to oczywiste że już nigdy nie będę traktować Jake'a tak jak wcześniej.Już nic nie będzie takie samo.Ale jak ja mam to powiedzieć Matty'emu.? Nie chcę go zranić...Nie chcę go stracić...
-Lepiej Ci.?-spytał
-Troszeczkę.
-Może nauczę ci jeździć.? Zawsze mnie o to prosiłaś.
-Zgoda.-nauczył mnie wszystkich podstaw.Umiałam już jeździć i utrzymać równowagę, ale powiedział że narazie za wcześnie na naukę bardziej "zawansowanych" rzeczy.
-Brawo, nieźle ci poszło.
-Dziękuję.-pocałowałam go i od razu od niego odskoczyłam.
-Co się stało Jessy.? Dziwnie się zachowujesz.Przecież widzę.
-No bo...Ja...-wzięłam głeboki wdech.Nie chciałam tego mówić, ale też nie chciałam go okłamywać.-Jake mnie pocałował.
-Co.?! Jake.?!
-Matty, ale ja tego nie chciałam zaskoczył mnie...-nie dał mi dokończyć.Był zbyt zdenerwowany.
-Nie obchodzi mnie czy Cie zaskoczył czy nie.! Jak mogliście mi to zrobić.?!-chwycił swoją deskorolkę i odszedł.
-Matty.! Zaczekaj.!-pobiegłam za nim, ale zobaczyłam tylko jak odjeżdża.Zaczęłam ponownie płakać.Usiadłam na ziemi, a twarz schowałam między kolanami.Usłyszałam pisk opon i jakieś krzyki.Wstałam i zaczęłam biec w tamtą stronę.Modliłam się, aby to nie był Matty.Błagam...
**
Jechałem jak najszybciej pozwalała mi deskorolka.Jak ONA mogła.?! Jak ON mógł.?! Przecież Jake to mój najlepszy przyjaciel.Przynajmniej tak myślałem do tej pory.Kocham ją, ale strasznie mnie skrzywdziła.Tak samo on.Byłem tak wściekły że nawet nie zważałem, na to czy ktoś przedemną idzie czy nie.Chciałem przejechać na drugą stronę.Wjechałem na przejście nie rozglądając się.Spojrzałem w bok.Zobaczyłem samochód pędzący w moim kierunku, ale był w bezpiecznej odległości.Wpadłem na jakąś kobietę.Upadłem z deski i znalazłem się na asfalcie.Ona poszła dalej.Wstałem i usłyszałem pisk opon.Spojrzałem przed siebie.Poczułem niewyobrażalny ból.Wpadłem na maskę i uderzyłem o szybę.Spadłem spowrotem na ziemię.Słyszałem tylko jakieś krzyki i potem była kompletna ciemność...
**
Biegłam ile sił w nogach.Zobaczyłam jakieś zbiegowisko.Poszłam w tamtą stronę.Pszepchałam się przez tłum i mogłam wszystko zobaczyć.Łzy zaczęły mi lecieć strumieniami.Przecież to Matty.Leżał nieprzytomny, a z głowy leciała mu krew.Podeszłam do niego i uklękłam przy nim.Położyłam mu rękę na klatce.Oddychał.
-Matty...Słyszysz mnie.?-nie odpowiadał.Położyłam głowę na jego klatce piersiowej i zaczęłam jeszcze bardziej płakać.Po paru minutach przyjechała karetka i zabrała go do szpitala.Pojechałam razem z nimi.Skłamałam że jestem jego siostrą.Mogliby mnie nie zabrać gdybym powiedziała że jestem jego dziewczyną.Zanim odjechaliśmy jakaś dziewczynka oddała mi jego deskorolkę.
Siedziałam na korytarzu, a właściwie to jeździłam na jego desce w tą i spowrotem.Zabrali go na badania, ale ja nie mogłam z nimi pójść.W końcu przenieśli go do sali.Zanim do niego poszłam zaczepiłam na korytarzu lakarza.
-Doktorze co z nim.?-spytałam
-No cóż...Jest w śpiączce.Mocno oberwał w tym zderzeniu.Musieliśmy mu założyć szwy.Jest możliwości że może wystąpić krótki zanik pamięci.Ma jeszcze złamaną rękę.-położył mi dłoń na ramieniu-Proszę się nie martwić.Będzie dobrze.
-Dziękuję.-odeszłam od niego i poszłam do sali Matty'ego.Spojrzałam na jego łóżko.Na ręce miał gips.Do tego jeszcze zabandażowaną głowę i był podczepiony do jakichś kabelków.Usiadłam na krześle obok łóżka i złapałam jego dłoń.Ponownie zaczęłam płakać.
-Matty tak strasznie Cię przepraszam...To wszystko moja wina...Jeśli nie bęziesz chciał się do mnie odzywać, ani widzieć zrozumiem to.Kocham Cię i nie chcę Cię stracić.Gdybym cię wtedy nie zdenerwowała nie było by cię tu...Ale nie chciałam cię okłamywać.Nie chcę mieć przed tobą sekretów.Chciałabym cofnąć czas.Mogłabym mieć jedną tajemnicę, a ciebie by tutaj nie było.Przepraszam,strasznie przepraszam.-położyłam na jego dłoni głowę.Leżałam tak jakiś czas gdy zadzwonił mój telefon.Wyciągnęłam go z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz.Dzwoniła moja mama.
-Halo.?-powiedziałam przez łzy
-Skarbie gdzie jesteś.? I dlaczego płaczesz.?
-Jestem w szpitalu.
-Coś ci się stało.?-zanipokoiła się
-Mi nic nie jest, ale Matty miał wypadek...-zaczęłam jeszcze bardziej płakać.
-O mój Boże.! Poczekaj już jedziemy.! Zbrać ze sobą innych.?
-Jak chcecie.-rozłączyłam się i wróciłam do sali.Zajęłam wcześniejsze miejsce i zaczęłam się przyglądać jego twarzy.Była taka spokojna.Ale było mi z tym źle.Chciałam widzieć jego piękny uśmiech.Chciałam słyszeć ten cudowny dźwięk kiedy się śmieje.Siedziałam tak i się na niego patrzyłam dopóki nie przyjechali moi rodzice...I wszyscy inni.Podbiegłam do Amy i się do niej przytuliłam.Wybuchnęłam największym płaczem w całym moi życiu.Przytuliła mnie do siebie, ale wiedziałam że też zaczęła płakać bo cała drżała.Oderwałam się od niej i spojrzałam na Jake'a.Patrzył na Matty'ego.Chwyciłam go za ramię i wyciągnęłam na korytarz.
-To nasza wina.-powiedziałam do niego z wyrzutem
-Wiem.Ale po co mu mówiłaś.?
-Jak mogłam mu tego nie powiedzieć.?! W przeciwieństwie do ciebie nie chcę okłamywać osoby którą kocham.!
-Nie mów tak.! Nie chcę okłamywać Alex.
-To powiedziałeś jej.?
-Nie...-spuścił głowę
-Tak myślałam.-odpowiedziałam z kpiną.Zostawiłam go samego na korytarzu i wróciłam do sali.Mama podeszła do mnie i mocno przytuliła.Sama płakała.Bardzo lubiła Matty'ego tak samo jak mó tata.Katy,Tommy i Alex też mnie przytulali.Chcociaż nie chciałam za bardzo jej przytulać.Biedna nic nie wiedziała.Ale może lepiej jej nie mówić.Nie chcę żeby stało się jej coś takiego jak Matty'emu.
-Muszę zadzwonić do jego mamy.-powiedziałam do nich i wyszłam z sali.Wyciągnęłam telefon.Wybrałam numer jego mamy i wzięłam głęboki wdech.Nacisnęłam przycisk "połącz".Czekałam i w końcu odebrała.
-Słucham.?-usłyszałam w słuchawce.
-Dzieńdoby proszę pani.Tutaj Jessica.
-O dzieńdobry Jessico.Co się stało że do mnie dzwonisz.?
-Matty miał wypadek i jest w szpitalu.
-O Matko.! Już tam jedziemy.-rozłączyłam się.Oparłam się o ścianę i zjechałam po niej na podłogę.Oparłam głowę na kolanach.Czekałam tak dopóki nie przyszli rodzice Matty'ego.Jego mama do mnie podeszła i przytuliła.
-Jego sala jest tutaj.-powiedziałam wskazując na drzwi.Weszła do środka.Jego tata położył mi dłoń na ramieniu i także wszedł.Stanęłam w progu i zobaczyłam jak jego mam siedzi przy łóżku i płacze.Miałam tego dość.! To moja wina.! Chwyciłam za jego deskę która stała w kącie i wyszłam z sali.Katy i Tommy mnie zauważyli.Wyszli za mną.
-Jessy zaczekaj.!-krzyczała Katy.Jednak ja nadal się nie zatrzymywałam.Musiałam być sama.
-Zostaw ją.Niech pobędzie trochę w samotności.-byłam wdzięczna Tommy'emu za te słowa.Wskoczyłam na deskę i pojechałam do windy.Wyszłam ze szpitala i pojechałam do miejsca w które zawsze chodziłam z Matty'm.Kiedy zabrał mnie na plażę znaleźliśmy skały z których było widać piękny krajobraz.Nikt tam nie chodził oprócz nas.Kiedy byłam na miejscu usiadłam na skale i patrzyłam przed siebie.Czysta przejrzysta woda i zachodzące słońce.Wstałam i krzyknęłam najgłośniej jak umiałam.Musiałam wyrzucić z siebie te wszystkie negatywne emocje.Wiał mocny wiatr.Porozrzucał moje włosy na wszystkie strony.Miałam ochotę się rzucić z tych skał.Prosto do wody.Osoba którą kocham najbardziej na świecie leży przezemnie w szpitalu.Jaka ja jestem głupia.!Jake miał rację mogłam mu tego nie mówić.Ale oczywiście jak zwykle chciałam być uczciwa.! Zadzwonił mój telefon.Wyjęłam go z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz.Dzwonił Katy.
-Odpierdolcie się ode mnie wszyscy.!-krzyknęłam do ekranu i roztrzaskałam telefon o skały.Podeszłam do krawędzi skał i spojrzałam na przejrzystą taflę wody.Wzięłam głęboki wdech i spojrzałam w niebo.
-Tak będzie lepiej...-szepnęłam.
**
W tym samym czasie w szpitalu.Oczami Katy.

Wybrałam jej numer i czekałam aż odbierze.Jednak nie doczekałam się.Zadzwoniłam raz, drugi, trzeci i nie odbierała.
-Tommy nie odebrała ani razu.Martwię się o nią.
-Ej spokojnie po prostu nie chce żeby ktoś jej przeszkadzał.
-Mam złe przeczucia.Gdzie może być.?
-Nie mam pojęcia.Jake może ty wiesz.?
-Mam pewne pomysły, ale nie jestem pewien.Matty napewno by wiedział.
-Wlaśnie.! Matty.! Razem z Jessicą uwielbiali chodzić na plażę.! Siedzieli tam godzinami.
-Jedziemy.-zbiegliśmy po schodach nie czekając na windę.Wsiedliśmy do samochodu Tommy'ego i pojechaliśmy na plażę.Zaparkowaliśmy nie patrząc na znaki i pobiegliśmy jej szukać.
-Tommy ty idź w stronę skał, Jake ty pójdź w okolice barów, a ja pójdę poszukać na plaży.-Rozdzieliliśmy się i zaczęliśmy poszukiwania.Zaczynalo się ściemniać.Oby nic się jej nie stało...
**
W tym samym czasie u Tommy'ego.

Tak jak kazała mi Katy poszegłem w stronę skał.Naszczęście dobrze się wspinałem.Opłacało się chodzić na ścianki.Pokonałem wspinaczkę i znalazłem się na szczycie.Zacząłem się rozglądać.Było już prawie ciemno i słabo widziałem.Niezdarnie przeszedłem parę metrów, ale na marne.Zacząłem ją wołać.
-Jessy.! Jessy.!-zobaczyłem ją na krawędzi skał.Podbiegłem do niej kiedy miała zamiar skoczyć.W ostatniej chwili złapałem ją za nadgarstek.
-Jessika co ty wyprawiasz.?!
-Tommy...-powiedziała i wybuchnęła płaczem.Przytuliłem ją do siebie i uspokajałem.
-Już dobrze.Ale co Ci strzeliło do głowy.? Pomyślałaś o tym jak bardzo mogłabyś zranić Matty'ego.? On by tego nie przeżył.Nie rób już tego.
-Ja myślałam o Matty'm cały czas.Właśnie dlatego chcę to zrobić.Żeby więcej go nie ranić.-mówiąc to odsunęła się ode mnie-Zrozum mnie.Tak będzie lepiej...
-Nie ma mowy.-zbliżyłem się do niej, ale przewidziała że chcę ją zatrzymać.Odwróciła się, wzięła rozbieg i skoczyła do wody.
-Nie.!-nie myśląc rzuciłem się za nią.Musiałem coś zrobić.Nie mogłem dać popełnić jej takiego głupstwa.Poczułem jak potężne fale rozbijają się o moje ciało i za wszelką cene chcą mnie zabrać pod powierzchnie.Jednak nie przejmowałem się tym.Oczami uważnie szukałem Jessicy.Zobaczyłem jej bluzkę.Podpłynąłem do niej i chwyciłem.Wziąłem ją pod ramię i zacząłem płynąć z nią do brzegu.Kiedy bylismy na plaży wziąłem ją na ręcę.Jej ciało bezwładnie leżało w moich objęciach.Położyłm ją na pisku.W tym samym czasie przybiegła Katy z Jakiem.
-Co jej sie stało.?-spytała przerażona Katy
-Chciała się zabić.Powiedziała że musi to zrobić.Że nie chce już ranić Matty'ego.-sprawdziłem jej puls-Nie oddycha.-zacząłem jej robić masaż serca co chwila sprawdzając jej oddech.-Nic.-spojrzałem na Katy z jej oczu płynęły łzy.Zdecydowałem się na metodę usta-usta.To ostatnia nadzieja.Powtórzyłem tę czynności kilka razy.Sprawdziłem czy oddycha.-Jest.!-ponownie zrobiłem jej masaż serca.Poderwała się i wypluła całą wodę.-Jessy.! Nigdy nie rób takich głupstw.! Rozumiesz.? Nigdy.-przytuliłem ja mocno do siebie.Zaczęła płakać.
-Dlaczego to zrobiliście.? Dlaczego.?-spytała przez łzy
-Oszalałaś.?! Jak mogliśmy tego nie zrobić.?! Co ty mówisz Jessy.?!-powiedziała Katy płacząc.Zobaczyłem jak Jessica zerka na Jake'a i podrywa się z miejsca.Stanęła nad nim i wymierzyła mu siarczystego policzka.
-To twoja wina.! Jak mogłeś.?!-wrzeszczała wściekła
-O co wam chodzi.?-spytałem
-No mów.! Masz im wszystko powiedziać.!-rozkazała mu gniewnym głosem.Spojrzałem na Katy w tym samym czasie kiedy ona zerknęła na mnie.Skierowaliśmy wzrok a Jake'a.
-Gadaj.!-wrzasnęła wściekła Jessica
-Pocałowałem Jessice i powiedziałem żeby była ze mną.-wykrztusił z siebie.Zatkało mnie.Że co zrobił.?! Nie poznaję go.Jak mógł.? Tym razem to Katy go uderzyła.
-Jak mogłeś.?! Pomyślałeś o Alex.?!-podszedłem do nich i uspokajałem dziwczyny.
-Zostawcie go.Nie jest tego wart.Jessica trzeba cię odwieźć do domu.Musisz się przebrać.-zerknąłem na Jake'a-Nie poznaję cię stary.Jak mogłeś.?-złapałem dziewczyny za ręcę i poprowadziłem w stronę samochodu.Kiedy byliśmy w środku podkręciłem ogrzewanie na maksa.Co jakiś czas zerkałem na Jessikę.Patrzyła przez okno i płakała.Zatrzymałem się pod jej domem i odwróciłem się do niej.
-Posłuchaj Jessy...Nie powiemy o tym twoim rodzicom.Ale zrozum nie możesz robic takich rzeczy.Wszyscy byśmy cierpieli.Matty najbardziej.Mógłby zrobić takie samo głupstwo jak ty.Obiecaj nam że nie zrobisz już czegoś takiego.-spojrzała na mnie zaczerwienionymi oczami-Obiecaj.
-Obiecuję.-szepnęła.Chwyciłem jej dłoń i delikatnie ścisnąłem.
-Teraz biegnij do domu wykąp się i wskakuj do łóżka.-uśmiechnęła się słabo i wyszła z samochodu.Otworzyła drzwi do strony Katy i przytuliła ją.
-Przepraszam Kat.-powiedziała
-Nie rób nigdy więcej takich rzeczy.Tommy ma rację idź do domu wykąp się i wskakuj do łózka.
-Do jutra w szkole.-zamknęła drzwi i pobiegła do siebie.
-Jedziemy.?-spytałem Katy
-Tak.Tommy...
-Hm.?
-Kocham Cię.
-Ja ciebie też.-pocałowałem ją i zawiozłem nas do domu.Co za dzień...
_____________________________________________________________________________

Ta dam.! Macie tutaj 13 rozdział ^^ Komentujcie <33 Mam nadzieję że się podoba : ))
  • awatar Gość: no tak ale powinien się wkrzyć tylko na Jake bo to on zachował się chamsko nie ona ; d ja też chce happy end ; ds
  • awatar Żółty smerf <33 ♥.: @gość: Wiesz Przecież Jake to najlepszy przyjaciel Matty'ego, a Jess to jego dziewczyna.Mial prawo się wkurzyć.Następny rozdział postaram się dodać w weekend :*
  • awatar Gość: Bardzo ; d ale przecież Jess nie jest niczemu winna to on ją pocałował, więc nie powienien Matty się o to wkurzać. Mam nadzieje że szybko dodasz kolejny rozdział bo wprost już się nie mogę doczekać ciągu dalszego ; )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Siedziałem i patrzyłem na jej pogrążoną we śnie twarz.Wyglądała tak słodko.Kilka niesfornych kosmyków opadał jej na oczy.Delikatnie je zabrałem.Patrzyłem na nią i myślałem o tym co się wydarzyło.Kto mógł jej to zrobić.? I dlaczego.? Podobno nie widziała twarzy złodziei.Więc czemu chcieli ją zabić.? Najważniejsze że żyje.Nie wiem co bym bez niej zrobił.Kocham ją.Kocham, i jest dla mnie najważniejsza.Wstałem i wyszedłem na świeże powietrze.Kiedy byłem na zewnątrz wziąłem głęboki wdech i spojrzałem w niebo.Czyste, bez żadnej chmury.Sięgnąłem do kieszeni i wyciągnąłem z niej telefon.11:45.Długo już śpi.Sięgnąłem do drugiej i wyciągnąłem z niej papierosy.Zapaliłem jednego.Zaciągnąłem się i zamknąłem oczy.Powoli wypuściłem dym.Rozejrzałem się dookoła.Jakaś para małolatów obściskiwała się i całowała na ławce.Dziewczyna widząc że się jej przyglądam mrugnęła do mnie.Uśmiechnąłem się pogardliwie i wyrzuciłem niedopałek.Włożyłem ręce do kieszeni.Nadal mi się przyglądała.Wypuściłem dym i odwróciłem się.Niedaleko był sklep.Wstąpiłem do niego i kupiłem Jessice coś do jedzenia i sobie gumę.Wszedłem z powrotem do szpitala i skierowałem się do jej sali.Siedziała na łóżku z założonymi rękami.
-Coś się stało.?-spytałem podchodząc do niej
-Wiesz...Obudziłam się niedawno.Chciałam otworzyć okno i nie zgadniesz co przez nie zobaczyłam...
-Eee...Nie zgadnę.-podrapałem się w tył głowy.
-Serio.? Myślałam że jak nikt zgadniesz.
-Ech...No dobra, dobra palę.
-Czemu mi nie powiedziałeś.?-spytała smutno
-Bo palę czasami.Naprawdę rzadko.
-To i tak nic nie zmienia.
-Przepraszam skarbie.
-Dlaczego ja nie umiem się na ciebie gniewać.? Przytul mnie.-uśmiechnąłem się i przytuliłem ją.
-Jutro wychodzisz.?-spytałem siadając obok
-Tak, nareszcie.Przyjdziesz po mnie.?
-Pewnie.
-Obiecujesz.?
-Obiecuję.
Siedziałem u niej aż do wieczora.Zasnęła wcześniej,Przyglądałem się jej dopóki nie przyszła pielęgniarka i powiedziała że muszę już iść.Pocałowałem ją w czoło i poszedłem do domu.
***
Siedziałam na łóżku i czekałam na niego.Byłam już spakowana.Zdjęli mi bandaże.Czułam się świetnie.Miałam na sobie czerwone trampki, czarne rurki i białą bokserkę.
-W końcu.-powiedziałam do niego podchodząc i całując.
-Przepraszam, ale musiałem posprzątać pokój.-zaśmiał się.Uwielbiałam ten dźwięk.
-Nie ważne, błagam zabierz mnie stąd.
-Robi się.-zabrał moją torbę i pluszaki.Ja wzięłam balony.Chwyciłam jego dłoń i wyszliśmy na zewnątrz.Szliśmy przez park i rozmawialiśmy.Kiedy byliśmy u mnie pomógł mi się rozpakować i poukładać wszystko.Położyliśmy się na łóżku.
-Co robimy.?spytał
-Wiesz myślę że powinniśmy nadrobić te 5 dni kiedy byłam hm...Powiedzmy nieobecna.
-Czyli.?-podniosłam się, a on poszedł w moje ślady.Uśmiechnęłam się.Chwyciłam kołnierzyk jego koszuli i przyciągnęłam go do siebie.Złączyłam nasze usta w żarliwie namiętnym pocałunku.Wplątałam palce w jego brązową czuprynę i naparłam na jego ciało w taki sposób że znalazłam się na jego kolanach.Jego dłonie spoczęły na moich biodrach.Zamruczałam w jego ustach z zadowolenia.Kiedy go całowałam nic innego się nie liczyło.Tylko ja i on.Jego usta były takie ciepłe i miękkie.Uwielbiam je.Można nawet powiedzieć że się od nich uzależniłam.Tak to na 100% uzależnienie.Obrócił nas tak że leżałam pod nim.Serce zaczęło mi bić w niewyobrażalnie szybki tempie.Myślałam że zaraz wyskoczy mi z piersi.Oderwał się ode mnie co spotkał się z moim głośnym jękiem protestu.Uśmiechnął się łobuzersko.
-A więc o to chodzi.
-A o co innego miałoby chodzić.?
-Bo ja wiem...O szkołę.
-Mam gdzieś szkołę.-powiedziałam ponownie go przyciągając.Zaśmiał się w moich ustach, ale mimo to nie przerwał.Chyba też się za tym stęsknił.Przeturlałam się z nim na moim dużym łóżku i teraz to ja nad nim dominowałam.Całowaliśmy się jeszcze jakiś czas, a później zeszliśmy na dół i oglądaliśmy telewizję.Cały czas byłam do niego przytulona.Jednak zaczęło się ściemniać i Matty musiał już iść.
-Proszę zostań.-prosiłam go przy wyjściu.
-Skarbie, z wielką chęcią, ale jutro jest szkoła.
-Proszę stanęłam na palcach i pocałowałam go delikatnie.
-Kusząca propozycja, ale nie mogę.
-Alę będę sama.-spojrzał na mnie podejrzliwie.
-Okej.Ale zastanę dopóki twoi rodzice nie przyjdą.
-Dziękuję.! Kocham Cię.-powiedziałam i pocałowałam go.
-Ja ciebie też.-zaciągnęłam go do salonu i z powrotem posadziłam go na kanapie.Spojrzałam na zegarek i jęknęłam.
-Co się stało.?
-40 minut.Tylko 40 minut.
-To co chcesz robić.?
-Zaproponuj coś.
-Nie mam pomysłu.-przytuliłam się do jego boku, a on objął mnie ramieniem.
-Tak mogę spędzać czas.-powiedziałam zadowolona-Nauczysz mnie jeździć na deskorolce.?
-Mogę spróbować jutro po szkole.
-A pójdziesz jutro ze mną i Amy.
-Jeśli zechce.
-Na pewno.-odpowiedziałam ziewając.Dziwne chce mi się spać, a przecież "spałam" 5 dni.
-Prześpij się.-powiedział całując mnie w czoło.
-A nie pójdziesz.?-spytałam zasypiając.
-Nie.-słysząc to uśmiechnęłam się i odpłynęłam.
***
Głowę miała na moim brzuchu.Spała już od ponad godziny.Jej rodziców nadal nie było.Dopiero teraz zdałem sobie sprawę że kiedy do niej przychodziłem była sama.Ich nie było.Czy oni naprawdę nie widzą że ona za nimi tęskni.? Że ją tym ranią.? Przecież ich prawie nie ma.Przychodzą kiedy śpi, a wychodzą kiedy jest w szkole.Moi rodzice też spędzają dużo czasu w pracy.Tato w firmie.Rodzinny biznes.Mama w kancelarii.Prawniczka.Ale widuję ich często.Z tatą jeżdżę na gokarty, a z mamą...No cóż, zazwyczaj noszę jej zakupy, ale to też coś.Usłyszałem szczęk kluczy w zamku.Spojrzałem w tamtą stronę.W drzwiach stali rodzice Jessicy.
-Dobry wieczór.-przywitałem się
-Dobry wieczór Matty.Gdzie Jessica.?-spytała jej mama
-Śpi koło mnie.Poprosiła żebym z nią został, ale skoro państwo wrócili to ja już pójdę.-zabrałem delikatnie jej głowę i wstałem.
-Matty pomógłbyś mi ją zanieść do łóżka.?-poprosiła jej mama
-Tak, pewnie.-wziąłem ją na ręce i skierowałem się do jej pokoju.Ostrożnie żeby jej nie obudzić, położyłem ją na łóżku.
-Dziękuję.-uśmiechnęła się kobieta
-Nie ma za co.Do widzenia.
-Do widzenia.-odpowiedziała przykrywając ją kołdrą.Zszedłem po schodach i skierowałem się do wyjścia.Tata Jessicy był w kuchni.
-Do widzenia.-powiedziałem przechodząc obok.
-Cześć Matty.-odpowiedział
Otworzyłem drzwi i wyszedłem na zewnątrz.Zrobiło się zimno.Włożyłem ręce do kieszeni i poszedłem do siebie.
***
Obudziłam się w swoim łóżku.Dziwne przecież zasypiałam na dole w salonie razem z Matty'm.Pewnie mnie przyniósł.Spojrzałam na zegarek.6:50.Trudno mi uwierzyć że wstałam tak wcześnie z własnej woli.Wstałam i podeszłam do garderoby.Wybrałam z niej czarną bokserkę, fioletową koszulę w kratę, jasne dżinsowe spodenki i czarne trampki.Poszłam do łazienki i wyszłam z niej po 30 minutach.Użyłam jeszcze tuszu do rzęs.Spakowałam książki do torby i zeszłam na dół.Rodzice siedzieli w kuchni i jedli śniadanie.
-Cześć.-powiedziałam
-Cześć.-odpowiedzieli.Podeszłam do lodówki i wyciągnęłam z niej butelkę wody.Zawiesiłam torbę na ramię i schowałam do niej butelkę.
-Wychodzę.!-krzyknęłam zamykając za sobą drzwi.Wpadłam na Matty'ego.
-Hej.-powiedziałam i pocałowałam go.Nie musiałam stawać na palcach bo stał schodek niżej.
-Hej.Chodź po Amy.-chwycił moją dłoń i poszliśmy po nią.We trójkę poszliśmy do szkoły.Cały dzień nie wiedziałam Roxan.Wszyscy byli dla mnie mili i pytali się jak się czuję.Pakowałam właśnie książki do szafki kiedy podszedł do mnie uśmiechnięty Matty.
-Hejka.-przywitał się
-Hej.-odpowiedziałam smętnie.
-Co się stało.?
-Dziwnie się czuję.Zimno mi.
-Może chodźmy do lekarza.?-zaniepokoił się
-Nie, nie.Nie ma takiej potrzeby.A gdzie Katy, Jake i inni.?
-O właśnie.Zapomniałem ci powiedzieć.Pojechali na obóz sportowy.Wrócą za tydzień.
-Aha.Kurczę strasznie mi zimno.
-Masz.-powiedział zdejmując swoją bluzę i dając mi ją.
-Dzięki.-powiedziałam i założyłam ją.Była przesiąknięta jego zapachem.-Chociaż liczyłam na to że mnie przytulisz.-uśmiechnął się i zrobił to o co wcześniej prosiłam.
-Od razu lepiej.-uśmiechnęłam się.
-Okej.Może dzisiaj dla odmiany pójdziemy do mnie.?
-Mi pasuję.-zamknęłam szafkę i chwyciłam jego dłoń.Skierowaliśmy się do wyjścia ze szkoły.Byliśmy już w parku.Postanowiłam go trochę popytać.
-Kim są twoi rodzice.?-zadałam pierwsze pytanie.
-Moi rodzice.Tata zajmuje się naszą firmą.Rodzinny biznes, a mama to doskonała prawniczka.
-Często ich widujesz.?
-Z tatą czasami jeżdżę na gokarty, a za mamą.Eee...No zazwyczaj noszę torby z jej ciuchami i butami.Masakra.
-Haha.! Moje kochane biedactwo.-przystanęłam i zawiesiłam mu ręce na szyi.Wspięłam się na palce i pocałowałam.Objął mnie w talii.Oderwałam się od niego i mocno przytuliłam.
-Okej, chodźmy.-chwycił moją dłoń i szliśmy dalej.Doszliśmy do jego domu.Otworzył drzwi i jak na dżentelmena przystało wpuścił mnie pierwszą do środka.Weszliśmy do salonu.Był tak samo duży jak mój.Stała w nim czerwona zaokrąglona, skórzana sofa, kremowy, puszysty dywan, szklany stolik, dookoła półki z książkami, na ścianach rodzinne zdjęcia, a naprzeciw kanapy plazmowy telewizor.
-Chodź do kuchni.-zaproponował.Poszłam za nim.Była podobna do mojej, ale utrzymana w jaśniejszych barwach.Matty podszedł do lodówki i jęknął z niezadowolenia.
-Co się stało.?-spytałam podchodząc do niego.
-Mama zostawiła mi w piecyku kurczaka.Mam go zjeść.
-To odgrzewamy.-wzięliśmy się za odgrzewanie.Kiedy skończyliśmy postawiłam przed nim talerz z jedzeniem.Skrzywił się z niezadowolenia.
-Nie chcę.-powiedział tonem obrażonego dziecka.Wzięłam widelec z jedzeniem i przystawiła mu do ust.
-Jedz.-nakazałam.
-Nie.-zacisnął usta.Kiedy chciałam mu dać jedzenie odwracał głowę w drugą stronę.
-Matty.-powiedziałam poirytowana.
-Słucham.?
-Proszę cię zjedz.
-Nie.
-Będzie kara.
-Jaka.?-po tych słowach zastanawiałam się parę minut i wpadłam na pomysł.
-Oddasz mi swoją deskorolkę i nie zobaczysz jej przez tydzień.Mnie też.
-Nie.! Wszystko tylko nie moja deska.!
-Deskorolka jest ważniejsza ode mnie.?!-spytałam zła.Odwróciłam się do niego plecami i skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej.Usłyszałam jak odsuwa krzesło.Po chwili czułam jak obejmuje mnie w talii.
-Ty jesteś najważniejsza.-wyszeptał mi do ucha.Uśmiechnęła się dyskretnie.Odwróciłam się do niego.Dłonie oparłam na blacie.
-Ważniejsza od deskorolki.?
-Milion razy ważniejsza.
-A jak mi o udowodnisz.?
-Przez tydzień nie jeżdżę na desce.
-Słodkie
-Wolę jej nie widzieć przez tydzień niż ciebie.
-Ooo...Kocham Cię.-przytuliłam się do niego.
-Ja ciebie też.Najbardziej na świecie.-wspięłam się na palce i pocałowałam.Zawiesiła mu ręce na szyi, a on objął mnie w talii.Przywarłam do niego całym ciałem chcą być jeszcze bliżej.Żeby mnie pocałować musiał się schylać, więc po prostu wziął mnie na ręce.Oplotłam go nogami w pasie.Chciałam żeby tak chwila trwała wiecznie.Było mi tak dobrze.Przy nim czułam się taka wyjątkowa.Ja byłam księżniczką, a on moim księciem.Czułam się jak kopciuszek na balu, tańcząc z moim księciem w pięknej sukni, ale boje się że czar pryśnie o północy i wszystko zniknie.Tak...Dokładnie tak się czułam...Moja idealna, wymyślona bajka...
______________________________________________

Uff.! Macie tutaj 12 rozdział XD Obiecuję żę 13 będzie szybciej bo część mam na pandrivie.Być może pojawi się jeszcze dziś.
Teraz ogólnie mam mało czasu, bo szkoła...Blee.!
Jutro mam test z Anglika.Mam nauczyć się połowy pierwiastków na chemię.Masakra.!
Ale mam na to wyjebane
 

 
Zamknęłam za nim drzwi i poszłam do swojego pokoju.Rzuciłam się na łóżko i przymknęłam oczy.Przypomniałam sobie wszystkie szczęśliwe chwile z moimi starymi przyjaciółmi i tymi nowymi.Dlaczego wszystko musi być takie pojebane.?! Czy chociaż raz jebany los może przestać się mnie czepiać.?! Codziennie musi skopać mi dupę.?! Wsłuchałam się w panującą ciszę.Czułam się taka samotna.Było mi tak źle.Jak nigdy pragnęłam czyjejś obecności.Chciałam się do kogoś przytulić.Nie pójdę do Amy, nie chcę jej męczyć jest chora.Matty przed chwilą poszedł.Przecież nie będę znowu do niego dzwoniła.Ale tak bardzo chciałam aby był przy mnie.Westchnęłam i przewróciłam się na bok.Otworzyłam oczy i gapiłam się w ścianę.Zaczęłam nucić jakąś piosenkę.Kiedy byłam sama w domu troszkę się bałam.Nikogo przy mnie nie było.Nikt by mi nie pomógł.Nikt by mnie nie usłyszał.Straszne.? Nie wiem czemu, ale czasami chciałam aby, tak się stało.Może mam myśli samobójcze.? Nie nigdy nie myślałam o odebraniu sobie życia.Po prostu chciałam żeby rodzice zwrócili na mnie choć trochę więcej uwagi.Cały czas spędzają w firmie.Ze mną nieliczne chwile.Usłyszałam jakieś hałasy na dole.Wstałam z łóżka i powoli zeszłam po schodach.Serce bilo mi jak oszalałe.Plułam sobie w brodę że nie zamknęłam drzwi.Poszłam do kuchni i chwyciłam za ciężką metalową tacę.Weszłam do salonu i zobaczyłam wysokiego mężczyznę w czarnej bluzie.Zerknęłam na okno.Na dworze było już ciemno.Ponownie skierowałam wzrok na mężczyznę.Stał odwrócony w moją stronę.Na twarzy miał kominiarkę.Źrenice rozszerzyły mi się do granic możliwości.Celował w moją stronę pistoletem.Taca na nic mi się już nie przyda.Oczy momentalnie mi się zaszkliły.Poczułam jak ktoś uderza mnie czymś ciężkim w tył głowy.Na domiar złego upadłam na szklany stolik.Usłyszałam ciche przekleństwa, a później już nic nie pamiętam...
***
Powoli otworzyłam oczy.Raziło mnie ostre światło.Słyszałam jak ktoś rozmawia.Rozejrzałam się i zrozumiałam że jestem w szpitalu.Dotknęłam czoła i poczułam jakiś materiał.Skrzywiłam się.Strasznie bolało.Poruszyłam się.Ponownie ból.Tym razem koło serca.Tam też miałam bandaż, tak samo jak na ręce i nodze.Do sali weszła moja mama.Widząc że się jej tak przyglądam z jej oczu spłynęły łzy.
-Jessica...Kochanie-szepnęła podchodząc do mnie i całując w czoło.
-Co się stało.?
-Mieliśmy włamanie.Niestety ty akurat byłaś wtedy w domu.Złodzieje uderzyli cię czymś strasznie ciężkim w głowę i postrzeli, ale na szczęście kula ominęła serce.No i upadłaś na stolik, ale to nieważne.-powiedziała przez łzy.Spojrzałam na stolik obok łózka.Stał na nim wazon z czerwonymi różami.Moje ulubione.
-Od kogo.?-spytałam wskazując na kwiaty.
-Od Matty'ego.Przychodzi do ciebie codziennie i siedzi przy łóżku.
-Codziennie.?-spytałam zdezorientowana.
-Byłaś nieprzytomna 5 dni skarbie.To przez to że uderzyli Cię czymś strasznie ciężkim w tył głowy.
-5 dni.?
-Tak, ale na szczęście się obudziłaś.Pójdę po lekarza.-wyszła z sali.Wzięłam głęboki wdech.Strasznie zabolało.Po chwili wróciła z lekarzem.Zadał mi kilka pytań i zbadał.Później wyszedł, a mama razem z nim.Dziwne, ale dopiero teraz zorientowałam się że pełno tutaj jakiś baloników i miśków.Przeniosłam swój wzrok na wejście.Leżałam tak 30 minut i w końcu zobaczyłam osobę na którą tak czekałam.Stal tam ubrany w szarą koszulkę, czerwoną koszulę w kratę i czarne spodenki.W ręku trzymał wielkiego miśka.
-Matty-szepnęłam ze łzami w oczach.Podszedł do mnie i mocno przytulił.
-Nigdy więcej mnie tak nie strasz.Nigdy.-szepnął mi czule do ucha.A więc martwił się.Mimowolnie się uśmiechnęłam.Uwolnił mnie z objęć i wręczył mi miśka.Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej i podziękowałam mu.
-A od kogo ta cała reszta.?
-Od Katy, Tommy'ego, Alex, Amy, Jake'a i mnie.
-A Sam.?-kiedy wypowiedziałam jej imię skrzywił się.
-W ogóle się tym nie przejęła.-powiedział przez zaciśnięte zęby-Wszyscy mają jej to za złe.-doał.Chciałam pomóc mu się uspokoić więc chwyciłam jego dłoń i delikatnie ścisnęłam.
-Najważniejsze że się obudziłaś.
-Naprawdę przychodziłeś codziennie.?
-Pewnie, zaraz po szkole.
-Jesteś najwspanialszym chłopakiem na świecie.-powiedziałam.Zbliżyłam się do niego i pocałowałam.Strasznie się za tym stęskniłam.Nie czuć jego ust przez 5 dni.Koszmar.! Dobrze że byłam nieprzytomna bo inaczej bym zwariowała.Oderwałam się od niego i ponownie przytuliłam.
-Nie przeszkadzam.?-spytała mama
-Nie, coś ty.-odpowiedziałam nadal do niego przytulona.Położyłam głowę na jego ramieniu tak aby móc ja widzieć.Uśmiechnęła się i usiadła na skraju łóżka.Zawsze tak robiła kiedy miała na sobie swoją ulubioną czarną sukienkę.Jak na swój wiek na niezłą figurę.Matty delikatnie wypuścił mnie z objęć.
-Lekarz powiedział że jeśli będziesz się dobrze czuła to wyjdziesz po jutrze.
-Świetnie.!-ucieszyłam się.Mama zostawiła nas samych.Matty opowiadał mi co się działo kiedy mnie nie było.Później przyszli inni.Posiedzieli u mnie jakiś czas, ale przyszła pielęgniarka i powiedziała że muszą już iść.Matty obiecał mi że przyjdzie z samego rana.Dobrze że jutro jest weekend.Przed snem przyszedł lekarz i mnie zbadał.Powiedział że na razie jest bardzo dobrze.Leżałam jakiś czas patrząc się w sufit, ale byłam znudzona i zasnęłam.
_______________________________________________

Macie rozdział 12 mam nadzieję że się spodoba. I proszę o komentarze
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Przepraszam was kochani że tak długo mnie nie było, ale niestety szkoła.I moje obawy się spełniły same laleczki i pozerzy -,-. Okej nie ważne.Dzisiaj jeszcze dodam następne rozdziały
 

 

:<

Hejka kochani.!

Powiem wam że teraz mam strasznie mało czasu.Wiecie niedługo szkoła i jeszcze muszę załatwić parę spraw związanych z nią.Niedługo czekają mnie kolejne zakupy.Blee Możliwe że rozdziały będę dodawać wieczorami.Ale nie wiem kiedy.Dokładnie wam tego nie powiem.

Muszę lecieć.
Pa.!
 

 
Nie wiedziałem o co jej chodzi.Nic mi nie powiedziała tylko przyciągnęła do siebie i zaczęła całować.Chciałem wiedzieć jaki ma problem.Chciałem jej pomóc.Chociaż nie powiem opcja którą wykorzystała też mi się podoba.Uzależniłem się od słodkiego smaku jej ust.Mógłbym ich smakować godzinami.Poczułem do niej coś głębokiego.Darzę ją uczuciem tak silnym i głębokim jak Katrin.Być może nawet silniejszym.Oderwałem ją delikatnie od siebie i spojrzałem jej w prosto oczy.Były zaczerwienione od płaczu.Widziałem w nich pełno smutku i straty.
-Powiesz mi o co chodzi.?-spytałem
-Straciłam ją.-powiedziała przez łzy.Usiadłem obok niej i przytuliłem do siebie.
-Kogo.?
-Vanesse.Moją byłą najlepsza przyjaciółkę.Napisałam jej żeby do mnie nie pisała.Myślałam że będzie walczyć o naszą przyjaźń.O te wszystkie lata, a ona po prostu wyrzuciła ją do kosza.-ponownie zaczęła płakać.
-Ej, no już spokojnie.Przecież masz Amy, Jake'a, Katy, Tommy'ego, Alex i mnie.Wszystko się ułoży.-uspokajałem ją.Wtuliła się we mnie jeszcze bardziej.Cierpliwie czekałem aż się uspokoi.Kiedy się opanowała wszystko mi opowiedziała.Starałem się ją pocieszyć, ale mimo moich starań nadal była smutna.
-To prawda że jeździsz na deskorolce.?-spytała
-Tak.A ty też jeździsz.?
-Nie.No coś ty.Raz próbowałam, ale za każdym razem się wywalałam.
-Kiedyś mogę spróbować Cię nauczyć jeździć.-zaproponowałem
-Chętnie-uśmiechnęła się.Widząc jej przepiękny uśmiech sam się uśmiechnąłem.
-Chcesz coś obejrzeć.?-spytała podchodząc do półki z filmami DVD.
-A co proponujesz.?
-Może "Szkoła Uczuć".?
-Może być.-włożyła płytę do DVD i wróciła na kanapę.Przytuliła się do mnie i włączyła film.Oglądaliśmy go w ciszy.Kiedy się skończył ziewnąłem ze znudzenia.
-Tylko nie mów że ci się nie podobał.To jeden z moich ulubionych filmów.
-Sorki.Nie przemawia do mnie.
-Tobie też przydałaby się szkoła uczuć.
-Jak znajdę dobra nauczycielkę to zacznę tę szkołę.-uniosła jedną brew i zbliżyła się do mnie.Delikatnie pocałowała mnie w usta.Ale ja pragnąłem więcej.Przyciągnąłem ją do siebie i pogłębiłem pocałunek.Wplątała palce w moje włosy i zamruczała w moich ustach.Przez dłuższy czas nie było słychać nic oprócz ruchów synchronicznie poruszanych się warg.Oderwała się ode mnie i uśmiechnęła się.Poszła do kuchni i przyniosła z niej dwie Pepsi.
-Co robisz jutro.?-spytałem biorąc łyka napoju.
-Idę z rodzicami na plażę.Podobno można wynająć jacht.
-Spoko.Wiesz co muszę już iść.Jeszcze nie odrobiłem lekcji.
-Zostań jeszcze proszę.
-Z chęcią, ale nie mogę.
-Proszę.-powiedziała zbliżając swoje usta do moich.Dałem jej przedłużonego całusa i wstałem kierując się do wyjścia.Zatrzymała mnie kiedy miałem zamiar złapać za klamkę.Obróciła mnie w swoim kierunku i przytuliła się do mnie.Uścisnąłem ją.Stanęła na palcach i pocałowała mnie ostatni raz na pożegnanie.
-Pa.-
-Raczej do jutra.Jeśli znowu masz ochotę ze mną iść do szkoły.Bo wiesz Amy jest chora.
-Spoko.Pa.-otworzyłem drzwi wyszedłem na dwór.Wziąłem głęboki wdech i skierowałem się do swojego domu.Jest coraz lepiej...
____________________________________________
Okej nie usunę bloga.
Macie 10 rozdział.Mam nadzieje że się spodoba.
 

 
:<
Chyba usunę tego bloga.Od szóstego rozdziału nikt go nie komentuje...Jeśli wam się nie podobają moje opowiadania to po prostu napiszcie.Nie obrażę się serio.
 

 
Stałam przed drzwiami jej domu.Wzięła głęboki wdech i nacisnęłam dzwonek.Czekałam i po chwili zobaczyłam Amy.Była ubrana w piżamę.
-Hejka.Właź.-powiedziała wpuszczając mnie do środka
-Jak się czujesz.?-spytałam przytulając ją
-Okropnie.Chodź do mnie.-poszłyśmy do jej pokoju.Amy uparła się że usiądzie razem ze mną, ale kazałam jej wracać do łóżka.Z nie chęcią mnie posłuchała i weszła pod kołdrę.
-A teraz mnie słuchaj uważnie.
-Okej.No mów.-wzięłam głęboki wdech.Nie wiedziałam jak Amy zareaguje.Przecież znałam go zaledwie dwa dni.
-Chodzę z Matty'm.-wydusiłam z siebie.Przez chwilę patrzyła na mnie nieodgadnionym wzrokiem, ale po chwili zapiszczała radośnie i mnie do siebie przytuliła.
-Gratuluję Ci kochana.!-powiedziała szczęśliwie
-Dzięki.-także ją przytuliłam-To nie wszystko,Wiesz że strasznie podobał się Roxan.?-na dźwięk jej imienia skrzywiła się, ale pokiwała twierdząco głową.-Więc dzisiaj poszłam z nim do szkoły.Kiedy już doszliśmy na miejsce zobaczyła nas Roxan.I Matty pocałował mnie na jej oczach.!
-Wow.! Pierwszy pocałunek w ramach zemsty.Nieźle.!
-Właściwie to nie pierwszy...-poprawiłam ją z zakłopotaniem
-Jak to nie pierwszy.?
-Całowałam się też z nim wczoraj...
-Co.?! I nic mi nie powiedziałaś.?! Nie no nie podaruję Ci tego.! Wszystko mi opowiadaj.!-siedziałam u niej ponad dwie godziny.Rozmawiałyśmy o Mattym, o tym jak nienawidzimy Roxan i o różnych rzeczach.
-Okej muszę się zbierać.
-Zostań jeszcze trochę.-prosiła
-Zostałabym, ale nie mogę.Muszę odrobić lekcje.Pa.-pocałowałam ją w policzek i poszłam do siebie.Od razu skierowałam się do swojego pokoju.
Przebrałam się w wygodne rzeczy i wzięłam się za odrabianie lekcji.Zajęło mi to godzinę.Kiedy skończyłam poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kanapkę.Poszłam do salonu i włączyłam telewizor.Nastawiłam na mój ulubiony kanał muzyczny i słuchałam piosenek.Wzięłam laptopa i sprawdziłam pocztę.Żadnej wiadomości.Byłam zawiedziona mimo że kazałam jej nie pisać myślałam że będzie walczyć o naszą przyjaźń, a ona jakby po prostu wyrzuciła ją do śmieci.Po moich policzkach spłynęły łzy.Wyłączyłam urządzenie i zamknęłam oczy.Chciałam żeby ktoś mnie przytulił.Chciałam żeby Matty tu był.Chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do niego.Odebrał po kilku sygnałach.
-Halo.?
-Matty.Przyjdziesz do mnie.?-powiedziałam zapłakanym głosem.
-Jasne.Ale coś się stało.?
-Przyjdź do mnie.Proszę.
-Okej.Zaraz będę.-rozłączyłam się i położyłam na kanapie.Twarz ukryłam w poduszce i próbowałam dać upust łzom.Jednak ich przybywało coraz więcej.Leżałam tak może 10 minut i usłyszałam dzwonek do drzwi.Wstałam i z zaczerwienionymi od płaczu oczami poszłam otworzyć.Kiedy otworzyłam zobaczyłam Matty'ego.Bez słowa wciągnęłam go do środka, zamknęłam drzwi i wtuliłam się w niego ponownie wybuchając płaczem.Przytulił mnie do siebie mocniej i zaczął uspokajać.Zaprowadził mnie do salonu.Usiadłam na kanapie, a on ukucnął przede mną i delikatnie chwycił mnie za ręce.
-Powiesz mi co się stało.?-spytał.Patrzyłam mu prosto w oczy.Widziałam w nich pełno troski i ciepła.Przyciągnęłam go do siebie i wpiłam się zachłannie w jego usta.Nie wiem co mną kierowało...Może po prostu szukałam pocieszenia.? Może ponownie chciałam poczuć smak jego ust.? Ale jedno wiedziałam na pewno.Byłam w nim nieodwołalnie zakochana...
____________________________________________
Sorki że rozdział byle jaki, ale wykańcza mnie choroba i tak jakoś...
Mam nadzieję że może choć trochę się wam spodoba.
 

 
Obudziły mnie promienie wczesnego słońca.Otworzyłam powoli oczy i spojrzałam na zegarek.5:45.Wiedziałam że już nie zasnę.Wstałam i spokojnie, bez pośpiechu wybrałam ubrania.Zdecydowałam się na czerwoną marynarkę, dżinsy w kolorze jasnego brązu, białą tunikę i czarne botki na obcasie.Poszłam do łazienki i spokojnie się przygotowałam.Spędziłam w niej prawie godzinę.Wzięłam prysznic, spokojnie się ubrałam, umyłam zęby i zrobiłam leciutki makijaż.Użyłam tuszu do rzęs i beżowych cieni.Włączyłam laptopa i sprawdziłam pocztę.Miałam pięć wiadomości od Vanessy.Postanowiłam jej odpisać.
"Vanesso.
Naprawdę czuję się wspaniale, z myślą że przypomniałaś sobie o mnie po taki długim czasie.Nie musisz pisać nie czuję takiej potrzeby abyś to robiła.Mam tutaj nowych przyjaciół.I najwspanialszą przyjaciółkę na świecie Amy.Pozdrów wszystkich ode mnie.
Jessica."
Wysłałam wiadomość.Byłam na nią wściekła i chciałam żeby to wiedziała.Wyłączyłam komputer i spojrzałam na zegarek.6:50.Ech...Co ja mam robić tyle czasu.? Powtórzę materiał na sprawdzian.Czytałam jakiś czas tematy, ale i tak wszystko znałam.Włożyłam zeszyt z powrotem do torby.Spojrzałam na zegarek.7:20.Zeszłam na dół.Rodzice siedzieli w kuchni i jedli śniadanie popijając kawę.
-Cześć.-powiedziałam otwierając lodówkę
-Cześć.-odpowiedział tata-A ty na którą dzisiaj masz.?
-Na 8:30.
-Podwieźć cię.?
Chciałam coś powiedzieć, ale mama mnie wyręczyła.
-Na pewno nie musisz.Pójdzie ze swoim "kolegą".-zachichotała
-Mamo.!-krzyknęłam oburzona
-Dobrze.Skoro pójdziesz z kolegą.-zaśmiał się tata.
-A żebyście wiedzieli że z nim pójdę.Zaraz do niego zadzwonię.-powiedziałam wyciągając z kieszeni komórkę.Wybrałam odpowiedni numer i czekałam.Odebrał po kilku sygnałach.
-Halo.?-usłyszałam
-Hej Matty.Tu Jessica.
-O hej.Co tam.?
-Masz ochotę pójść ze mną do szkoły.?
-Hmm...Co za niespodzianka.No dobra.Czemu nie.
-Okej.To za 30 minut koło mnie.?
-Spoko.Do zobaczenia.
-Pa.-rozłączyłam się i schowałam telefon do kieszeni, ale zaraz znowu go wyciągnęłam.Przecież muszę zadzwonić do Amy.Wybrałam numer.Odebrała po trzech sygnałach.
-Jessy.Jak dobrze że dzwonisz.Nie mogę iść do szkoły.Jestem chora.
-Serio.? Oj współczuję.To zdrowiej.Wpadnę do ciebie po szkole.
-Okej.Pa.-rozłączyłam się i schowałam ponownie telefon do kieszeni.Poszłam na górę po swoją torbę i ponownie zeszłam na dół do kuchni do rodziców.
-I co.? Idziesz ze swoim kolegą.-spytała mama
-Tak.I dobrze się złożyło bo Amy jest chora.Wpadnę do niej po szkole.
-A kiedy przyjdzie.?-kolejne pytanie padło z ust taty.
-Za...-spojrzałam na zegarek-Za 20 minut.
-Zjedz coś za ten czas.-zaproponowała mama
-Ech...Nie jestem głodna.Wezmę tylko coś do picia.-podeszłam do lodówki i wyciągnęłam z niej karton soku pomarańczowego.Nalałam trochę do szklanki i schowałam go z powrotem .Usiadłam obok mamy.
-Co macie dzisiaj zamiar robić.? Oprócz bycia w firmie.Jak zwykle.-powiedziałam biorąc łyka soku.
-Wiesz.Dzisiaj nic specjalnego, ale jutro mamy wolne.Możemy na przykład pójść na plażę.Wszyscy razem.Podobno można wynająć jachty.-zaproponował tata
-Super.! Jestem za.!-odpowiedziałam entuzjastycznie
-Mi też podoba się ten pomysł.-zgodziła się mama.Rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas, gdy ktoś zadzwonił do drzwi.
-To pewnie Matty.Otworzę.-powiedziałam wstając i idąc do drzwi.Miała rację.W progu stał uśmiechnięty Matty.
-Hejka.Idziemy.?-spytał
-Jasne.Tylko wezmę torbę.-poszłam do salonu i zabrałam ją z sofy.
-Wychodzę.! Pa.!-oznajmiłam rodzicom zamykając za sobą drzwi.Przez całą drogę wygłupialiśmy się i rozmawialiśmy o różnych rzeczach.Kiedy doszliśmy pod szkołę zobaczyła nas Roxan.
-Będziesz na mnie zła jeśli coś zrobię.?-spytał patrząc jak Roxan się do nas zbliża
-Zależy co zrobisz.
-To.-kiedy to powiedział poczułam jego usta na swoich.Objął mnie w talii.Spojrzałam na Roxan.Stała jak słup soli i się na nas gapiła.Zaśmiałam się w duchu.Wspięłam się na palce i jedną ręką objęłam go za szyję.Kiedy oderwaliśmy się od siebie posłałam mu złośliwy uśmieszek.Chwyciłam go za rękę i poszliśmy w stronę szkoły.Roxan nadal stała jak słup.Minęliśmy ją bez słowa.Lekcje minęły mi dość szybko.Tommy, Kate i Jake poszli na jakieś zawody.Została tylko Sam, ale nigdzie nie mogłam jej znaleźć.Wkładałam właśnie książki do szafki kiedy podeszła do mnie wściekła Roxan.Jej oczy miotały błyskawice, ale w ogóle się nie przestraszyłam.
-Co to miało być.?! To przed szkołą.?!-zapytała wściekła
-O czym mówisz.?
-O tym jak całowałaś się z Mattym.
-Nie wolno mi.? Podoba mi się.Właściwie można nas już nazwać parą.-powiedziałam napawając się jej wściekłością.Zamknęłam szafkę i spojrzałam na nią.Kipiała ze złości.Myślałam że zaraz wybuchnie.
-Nie podaruję Ci tego.-warknęła
-Wiesz...Oszczędzę ci upokorzeń.On Cię strasznie nie lubi po tym jak podstawiłaś mi nogę na w-fie.Jak myślisz dlaczego cię olewa jak próbujesz go podrywać.? Dlaczego nie reaguje na twój przesłodzony głosik.? Bo ma ci to strasznie za złe.Więc nie poniżaj się przy nim.Nie ma za co.-powiedziałam wymijając ją.Miałam teraz ostatnią lekcję.W-f.Wymyśliłam że boli mnie brzuch.Nie miałam ochoty ćwiczyć.Siedziałam na trybunach i patrzyłam jak dziewczyny grają w koszykówkę.Wyciągnęłam telefon i napisałam sms-a do Matty'ego.
"Co robisz.?"
Wcisnęłam "wyślij".Czekałam na odpowiedź.Po chwili dostałam sms-a.
"Siedzę i usiłuję nie zasnąć.A ty.?"
Napisałam mu o tym co powiedziałam Roxan koło mojej szafki.Odpisał mi że to prawie prawda.Przecież przyjaciele się nie całują.Nawet najlepsi.Kiedy zadzwonił dzwonek, wzięłam swoją torbę i wyszłam z sali.Czekałam przed szkołą na Matty'ego.
-Hejka.-powiedział kiedy mnie zobaczył.Widząc wychodzącą ze szkoły Roxan uśmiechnęłam się złośliwie i na jej oczach pocałowałam go w usta.Rzuciła mi pełne nienawiści spojrzenie i poszła przed siebie.Oderwałam się od niego i chwyciłam go za rękę.
-Co masz zamiar teraz robić.?-spytał kiedy przechodziliśmy przez park.
-Wpadnę do Amy.Jest chora.
-Pozdrów ją ode mnie.
-Nie ma sprawy.
-Mój dom.-mówiąc to zatrzymał się przy dużym beżowym domu.Był takich samych rozmiarów jak mój dom.
-Do jutra.
-Okej.-dałam mu całusa i poczekałam aż zniknie za drzwiami.Chyba właśnie zalazłam sobie chłopaka...Uśmiechnięta do ucha do ucha poszłam do Amy.Nie mogę się doczekać aż wszystko jej opowiem.
_____________________________________________
Uff.! Jest rozdział 8. Mam nadzieje że się spodoba^^
 

 
Otworzyłam drzwi do domu.Nikogo nie było.Jak zwykle.Mieli być wcześniej.Akurat.Westchnęłam i poszłam do siebie.Torbę rzuciłam na łóżko.Otworzyłam okno na roścież.Poszłam przebrać się w moje dresy do łazienki.Kiedy skończyłam postanowiłam odrobić lekcje.Szybko mi to zeszło.Nigdy nie miałam problemów z nauką.Nie żebym była kujonem czy coś.Po prostu nie mam problemów.Odłożyłam książki i włączyłam jakiś film na laptopie.Oglądałam go trochę, ale mi się znudził.Weszłam na pocztę.Miałam jedną nową wiadomość.Była od Vanessy.Jak miło przypomnieli sobie o mnie po miesiącu.Przeczytałam treść i wybuchnęła niepohamowanym śmiechem.Pisze że strasznie za mną tęskni i przeprasza że tak długo nie pisała.Nawet nie miałam zamiaru odpisywać.Nie ma mowy.Łaskawie sobie o mnie przypomniała.Wyłączyłam urządzenie.Ponowiłam czytanie książki którą wcześniej zaczęłam.Czytałam ją jakiś czas.Strasznie mi się nudziło.Wszyscy pewnie uczą się do jutrzejszego sprawdzianu z polskiego.Ja nie muszę jakimś cudem zawsze dostaje dobrą ocenę.Ktoś zadzwonił do drzwi.Zbiegłam po schodach i otworzyłam.
-Hejka.
-Matty.? Co ty tu robisz.?-spytała zdziwiona wpuszczając go do środka
-Nudziłem się.Nie masz nic przeciwko żebym trochę się z tobą ponudził.?-spytał uśmiechając się łobuzersko.Od tego uśmiechu serce prawie mi stanęło.
-Ni...Nie, no coś ty.
-Co robiłaś.?
-Czytałam książkę i się nudziłam.Chodź do salonu.-usiedliśmy na sofie i szukaliśmy jakiegoś dobrego kanału.
-Masz jakieś wieści od twoich przyjaciół z Polski.?-spytałam sama nie wiem czemu.
-Pewnie.Piszą do mnie codziennie, a ja do nich.-słysząc to po moich policzkach spłynęły łzy.Zauważając to przytulił mnie do siebie.Wtuliłam się w niego i wybuchnęłam płaczem.
-Ej.No już, spokojnie.Co się stało.?-spytał troskliwie
-Kiedy mówiłeś o swoich przyjaciołach-mówiłam przez łzy-Przypomniałam sobie o swoich.Na początku czułam się okropnie, bo w ogóle za nimi nie tęskniłam.Ale od tego czasu jak tu przyjechałam nie napisali do mnie ani razu.Zapomnieli o mnie.A to tak boli.-ponownie zaczęłam płakać.Cierpliwie czekał aż skończę.Zrobił mi się głupio że tak siedzę i płacze.
-Przepraszam.-powiedziałam ocierając łzy wierzchem dłoni
-Nie się nie stało.-spojrzałam na niego.Moją uwagę przyciągnęła plama z moich łez na jego szarej koszulce.Zaczęłam się śmiać.
-Co.?-spytał zdezorientowany
-Two...Twoja koszulka.-powiedziałam śmiejąc się.Spojrzał na nią i sam zaczął się śmiać.
-To twoja wina.-powiedział
-Oj, biedactwo.
-Co.?-wstałam i zaczęłam uciekać.Złapał mnie w kuchni i przerzucił sobie przez ramię.
-Puść mnie wariacie.!-zaśmiałam się.Położył mnie na sofie w salonie i zaczął łaskotać.
-Przeprosisz.?-spytał
-Nie.-znowu zaczął mnie łaskotać.-Okej, okej...Przepraszam.
-No.-w końcu przestał.Otarłam łzy ze śmiech i usiadłam.
-Chcesz coś do picia.?-spytałam idąc do kuchni
-Pewnie.-wzięłam dwie Pepsi i wróciłam do salonu.
-Dzięki.-powiedział kiedy dałam mu puszkę.
-Nie ma za co.-siedzieliśmy i oglądaliśmy jakiś film.Panowała krępująca cisza.
-Masz ochotę na jakiś inny film.?-spytałam podchodząc do półki z filmami.
-Jak jakiś masz.
-Co powiesz na Titanica.? Kocham go.
-Może być.-włożyłam płytę do DVD.Jak zwykle pod koniec płakałam.Matty mnie przytulił.Kiedy film się skończył zgłodniałam.
-Idę do kuchni po coś do jedzenia.
-Okej.-Nie wiedziałam na co się zdecydować.Postanowiłam po prostu zjeść jabłko jak zwykle.
-Co tam masz.?-spytał Matty wchodząc do kuchni.
-Jabłko.
-Daj jedno.
-Nie.-odwróciłam się w jego stronę.Stał na przeciwko.Schowałam jabłko za plecami.Podszedł do mnie i oparł ręce po obu stronach blatu.
-Proszę.-powiedział próbując mi je zabrać.
-Nie dam.-zaśmiałam się.Czułam się przy nim tak cudownie.Tak swobodnie.Zastygłam w bez ruchu kiedy zdałam sobie sprawę że się nade mną pochyla.On zrobił to samo co ja.Patrzyłam mu prosto w oczy.Czekał aż ja zrobię pierwszy krok.Zastanowiłam się nad tym.W mojej głowie w tej chwili panował chaos.Słyszałam słowa Matty'ego z kawiarni, a echem z daleka odbijały się słowa Jake'a.Nie wiem czemu, ale teraz zdecydowałam posłuchać rozumu który krzyczał "Zrób to.!" niż serca które mówiło "Powstrzymaj się.Zrozumie". Raz kozie śmierć pomyślałam.Wspięłam się na palce i złączyłam nasze usta.Początkowe delikatne pocałunki zmieniły się w pełne namiętności.Zarzuciłam mu ręce na szuję, a ona objął mnie w talii.
-Już jestem.!-usłyszeliśmy i natychmiast odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni.Moja mama weszła do kuchni.
-Coś się stało.?-spytała
-Nic.Eeee...Mamo to jest Matty mój kolega.
-Dobry wieczór.
-Dobry wieczór.
-Ja już pójdę.Do jutra.
-Odprowadzę Cię.-poszliśmy do przedpokoju zostawiając mamę samą w kuchni.
-Do jutra.
-Pa.-pocałowałam go w policzek, ale później zdecydowałam się na usta.Dałam mu przedłużonego buziaka.
-Pa.-uśmiechnął się.Zamknęłam drzwi i poszłam do kuchni.
-Kolega.-powiedziała śmiejąc się
-Przyjaciel.
-Jasne.
-Idę do siebie.-powiedziałam wchodząc na górę.Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam się zastanawiać czy dobrze zrobiłam.Lubiłam Matty'ego nawet bardzo.Być może że nawet coś do niego poczułam.Jest czuły, troskliwy i zabawny.Jake mówił mi że to podrywacz, bo nie dowiedział się tego co ja.Biedak.Na pewno cierpiał.W końcu to był jego przyjaciel, ale dziewczyna nie była lepsza.Przecież w tym czasie z nim chodziła.! Jak można być tak nieczułym.Niektórzy ludzie są okropni.Od tego natłoku myśli nie zauważyłam nawet kiedy zasnęłam.
_____________________________________________
Mam nadzieję że się spodoba^^
 

 
Obudził mnie dźwięk budzik.Leniwie otworzyłam oczy i wyłączyłam go.Usiadłam na łóżku i przeciągnęłam się.Wstałam, zabrałam przygotowane wczoraj ubrania i poszłam do łazienki.Wyszłam z niej po 20 minutach ubrana w niebieska koszulę w kratę z podwiniętymi do łokci rękawami, t-shirt z jakimś nadrukiem, krótkie dżinsowe spodenki i trampki w czarnym kolorze.Zabrałam torbę i zeszłam na dół do kuchni.Zjadłam miskę płatków i zadzwoniłam do Amy.Umówiłyśmy się za 10 minut.Za ten czas zdążyłam trochę posiedzieć na internecie.Kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi, wyłączyłam komputer i poszłam otworzyć.Amy stała uśmiechnięta od ucha do ucha.Miała na sobie czarną tunikę, jasne dżinsy i szare trampki.Włosy miała jak zwykle spięte na boku.
-Chodźmy.!-zawołała radośnie.Nie wiem z czego tak się cieszy.Przecież to szkoła najgorsze miejsce na świecie.Przynajmniej z mojego punktu widzenia.Całą drogę przegadałyśmy.Ja jak zwykle narzekałam na szkołę, a oczywiście znajdywała pozytywy.Z jednym zgodzę się na 100%. Częstsze widywanie przyjaciół.Kiedy byłyśmy na miejscu zaczęłyśmy szukać mojego brata i innych.Znalazłyśmy ich na ławce obok parkingu.Podeszłyśmy do nich i przywitałyśmy się.Później zadzwonił dzwonek i musiałyśmy iść na lekcje.Pierwsza była chemia.Nienawidzę jej.Później jakimś cudem minęły następne lekcje.Szłam właśnie korytarzem.Byłam wpatrzona w ekran komórki.Nagle ktoś na mnie wpadł i upadłam na podłogę.
-Auć.!-powiedziałam
-Oj sorki.Zagapiłem się w komórkę.-usłyszałam.Podniosłam głowę do góry.Zorientowałam się że to był Matty.Dopiero teraz zauważyłam jakie ma piękne oczy.Szare, ale tak zachwycająco piękne.Wyciągał do mnie rękę.Chwyciłam ją i pomógł mi wstać.
-Nic ci nie jest.-spytał uśmiechając się
-Nie nic.Ym...Dzięki za pomoc.
-Nie ma sprawy.-mówiąc to odszedł.Ja nadal stałam w miejscu.Jednak po chwili wrócił.
-Czy to nie ty byłaś wtedy z Jakiem.? Na rozpoczęciu.
-Tak.To byłam ja.
-Tak myślałem.Długo się znacie.?
-Nie zbyt prawie miesiąc.Niedawno przyjechałam.
-To tak jak ja.Jaką masz teraz lekcje.?
-W-f.
-Serio.? Ja też.Chodź odprowadzę cię pod salę.-w drodze rozmawialiśmy o różnych rzeczach i o sobie.Jednak nadal pamiętałam o tym co powiedział Jake.
-Dobra.Idę do szatni.Masz ochotę skoczyć po szkole do kawiarni.?
-Ym...Jasne czemu nie.To pa.
-Narka.-uśmiechnął się i poszedł.Poszłam do swojej szatni i przebrałam się w strój do w-fu.Podeszła do mnie Roxan.Znałam ją jeden dzień, a już jej nienawidziłam.
-Jessica.Co ty robisz z tym nowym przystojniakiem.? Przekupiłaś go żeby na ciebie spojrzał.?-zaszydziła tym swoim obrzydliwym głosem.
-Och...Roxan.Wiesz czego się dzisiaj dowiedziałam.? Że to prawda że blondynki nie mają mózgu.Zwłaszcza ty.
-Ty lepiej uważaj.I zostaw tego nowego w spokoju.On jest mój.Rozumiesz.?
-Jasne.Zostawię go zaraz po naszym dzisiejszym spotkaniu w kawiarni.
-Co.?! Zaprosił Cię do kawiarni.?!
-Masz problemy ze słuchem.? Tak.Zaprosił mnie do kawiarni.
-Pożałujesz.
-Nie mogę się doczekać.-powiedziałam omijając ją.Grałyśmy w siatkówkę.Moja ulubiona gra.Szło mi znakomicie.Nie chcę się chwalić, ale jestem dość sprawna fizycznie.Jednak Roxan specjalnie podstawiła mi nogę kiedy chciałam odegrać piłkę i z całej siły uderzyłam głową o drewnianą podłogę.Później nic już nie pamiętałam.
Obudziłam się w gabinecie pielęgniarki.Do głowy miałam przyłożony lód.Strasznie bolało.Powoli się podniosłam.Ostrożnie wstałam.Odłożyłam worek i poszłam do szatni.Lekcja się pewnie nie skończyła.Na korytarzu było tak pusto i cicho.Tak strasznie.Wydawało mi się że jestem kompletnie sama.Doszłam do szatni i przebrałam się w swoje ubrania.Kiedy z niej wychodziłam zadzwonił dzwonek.Zobaczyłam Matty'ego.Gadał z kolegami.Nie chciałam mu przeszkadzać.Jednak on chyba mnie zauważył i do mnie podbiegł.
-Hej.Zaczekaj.Nic ci nie jest.?-spytał z troską co mnie zaskoczyło.Miło zaskoczyło.
-Nic mi nie jest.Może oprócz tego że trochę boli mnie głowa.
-Roxan, głupio się tłumaczyła że to był wypadek.Nikt jej nie uwierzył.Wszyscy widzieli że zrobiła to specjalnie.Jeśli źle się czujesz to możemy przełożyć nasze spotkanie.
-Nie, nie.Możemy się dzisiaj spotkać.Poproszę najwyżej pielęgniarkę o coś od bólu głowy.
-Okej.To do zobaczenia.-uśmiechnął się i poszedł.Roxan coś do niego powiedziała swoim udawanym przesłodzonym głosikiem.Jednak on ja kompletnie olał i nawet na nią nie spojrzał.Zaśmiałam się cicho pod nosem.Poszłam do swojej szafki.Zobaczyłam stojących obok Jake'a, Amy i Katy.Amy widząc mnie podbiegła do mnie i mocno przytuliła.
-Nic ci nie jest.?-spytała
-Nie nic.Spokojnie.-puściła mnie i poszłyśmy do Katy i Jake'a.
-Jak dorwę tą lafiryndę, Roxan to jej wszystkie doczepiane kłaki powyrywam.-warknęła Katy
-Kat.Nie ma takiej potrzeby.Nie chcę żebyś robiła sobie przeze mnie kłopoty.A te doczepiane włosy już niedługo jej wypadną.-powiedziałam wkładając książki do szafki.Zadzwonił dzwonek na lekcje.Poszliśmy do klasy.Siedziałam w ławce i starałam się skupić na tym co mówi nauczyciel.Jednak ból głowy mi w tym przeszkadzał.Nagle mój telefon zawibrował.Wyciągnęłam go z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz.Dostałam sms-a.Nieznany numer.? Wcisnęłam "pokaż".
"Nudzisz się.?"
Zdziwiłam się, ale odpisałam.
"Kim jesteś.?"
Wcisnęłam wyślij.Z niecierpliwością czekałam na odpowiedź.Strasznie mnie ciekawiło kto to jest.Po paru minutach dostałam odpowiedź.
"To ja Matty.Poprosiłem Jake'a o twój numer Głowa już Cię nie boli.?"
I tak cała lekcja upłynęła mi na pisaniu sms-ów z Mattym.Kiedy zadzwonił dzwonek poszłam na parking tak jak się umówiliśmy.Czekałam na niego 5 minut.Kiedy się zjawił przeprosił że tak długo i poszliśmy do kawiarni.Świetnie się z nim bawiłam.Kiedy bardziej go poznałam, wydawał się naprawdę miły.Jednak nurtowała mnie jedna myśl.
-Mogę cię o coś spytać.-spytałam
-Jasne.Śmiało.
-Kiedy pierwszy raz Cię zobaczyłam, wydawałeś się naprawdę miły i tak jest.Później Jake poprosił mnie o spotkanie.Zgodziłam się.Powiedział mi żebym na ciebie uważała, bo w Polsce podrywałeś każdą laskę.To prawda.?
Zapadła chwila ciszy.
-Tak, to prawda.Ale zmieniłem się to już przeszłość.Widzisz.Kiedy podrywałem dziewczyny spotkałem taką jedną.Miała na imię Katrin.Była cudowna.Inteligentna, zabawna, ładna.Kochałem ją.Naprawdę.Zaczęliśmy ze sobą chodzić.Byłem z nią szczęśliwy, nawet bardzo szczęśliwy.Któregoś dnia poszedłem do baru z kolegami.I wtedy ją zobaczyłem.Całowała się z innym kolesiem.Tak bardzo ją kochałem że udawałem że nic się nie stało.Później to powtórzyła.Nie znałem tych kolesi więc odpuszczałem.Jednak pewnego razu już nie mogłem odpuścić.Całowała się z moim kumplem.Najlepszym kumplem.Przynajmniej tak myślałem.Później z nią zerwałem, a z nim zerwałem kontakt.Od tamtego czasu przestałem podrywać dziewczyny.Jake o tym nic nie wiem, bo wtedy już go nie było w Polsce.-z moich oczu zaczęły płynąć łzy.Przytuliłam się do niego.Tak bardzo było mi go szkoda.On kochał ta dziewczynę.Jak ona mogła.? Teraz wiem że Jake się mylił.Siedzieliśmy jeszcze jakiś czas w kawiarni, ale uznaliśmy że trzeba już wracać bo jutro do szkoły.Przed kawiarnią pocałowałam go w policzek i poszłam w swoją stronę.Co za cudowny dzień...Co za cudowna California...
________________________________________

Tadam.! Rozdział 6 jest Miłego czytania
I jeszcze coś.
 

 
Czas wolny od szkoły szybko minął.Zwłaszcza w tak wspaniałym towarzystwie jak moi nowi wspaniali przyjaciele.Zdążyłam się zaprzyjaźnić ze wszystkimi.Najbardziej z Katy i Jakiem.Byli dla mnie jak siostra i brat.Jake'a kochałam, ale tylko jak brata tak samo Katy.Po za tym w życiu nie odbiłabym chłopaka tak wspaniałej dziewczynie jak Alex, nawet nie mogłabym jej zranić.I tak właściwie to Jake mógłby oddać za nią życie, tak ją kocha.Tommy to świetny przyjaciel.Zawsze mogę na niego liczyć i zawsze mnie pocieszy.A Amy traktowałam jak najlepszą przyjaciółkę.Lepszą niż Vanessę.Samej było mi trudno w to uwierzyć.Taka prawda.Nie pisali do mnie.Zapomnieli i to bolało.Ale teraz jest wspaniale.
Dzisiaj jest rozpoczęcie szkoły.Miałam na sobie białą bluzkę z krótkim rękawkiem i spódnicę z podwyższonym stanem.Kończyła się pod piersiami.Użyłam tuszu do rzęs i nic więcej.Nie nosiłam tapety.Nigdy w życiu.Włosy jak zwykle miałam rozpuszczone.I założyłam moje ulubione botki na obcasie.Zadzwonił mój telefon.Podeszłam do komody i odebrałam połączenie.
-Halo.?
-Witaj siostro-usłyszałam męski głos w słuchawce.Dobrze mi znany.To był Jake.On mnie nazywał siostrą, a ja jego bratem.Aż tak się zaprzyjaźniliśmy.
-Witam braciszku.-zaśmiałam się
-Wyłaź wszyscy na ciebie czekamy na zewnątrz.
-Okej.Już idę.-rozłączyłam się.Zeszłam na dół w tym samym czasie kiedy zabrzmiał dźwięk dzwonka do drzwi.Otworzyłam.Wszyscy czekali uśmiechnięci.Chłopaki mieli na sobie białe koszulę z podwiniętymi do łokci rękawami, czarne rurki i tego samego koloru adidasy.A dziewczyny czarne miniówki, białe bluzki z krótkim rękawkiem i czarne szpilki.
-Wow Jessy(czyt.Dżesi), ale wyglądasz.-powiedział Tommy
-Dzięki wy tez niczego sobie.-uśmiechnęłam się-To co.? W drogę.-wszyscy poszliśmy.Droga do szkoły zajęła nam mniej, więcej 30 minut.Wszędzie było pełno osób.Nic dziwnego, w końcu początek szkoły.Apel minął nam szybko.Później poszliśmy do swoich klas.Na szczęście wszyscy byliśmy w tej samej.Kiedy wszystko się skończyło wyszliśmy na korytarz.Usłyszałam jak ktoś woła Jake'a.
-Jake.! Stary.!-usłyszeliśmy.Wszyscy się odwróciliśmy.Jake się uśmiechnął i puścił dłoń Alex.Zaczął przedzierać się przez tłumy.Uściskał jakiegoś chłopaka.Bardzo przystojnego chłopaka... Kiedy skończyli podeszli do nas.Jego przyjaciel był urany tak samo jak oni.
-Słuchajcie to jest właśnie Matty.-powiedział.Uśmiechnął się do nas przyjaźnie.Jego uśmiech był tak oszałamiająco piękny.Odwzajemniliśmy ten gest.
-Okej.Ja muszę spadać.Umówimy się jeszcze.?-spytał
-Pewnie stary.Narka.-odpowiedział mu "mój brat" i ponownie uściskał przyjaciela.Umówiliśmy się że wszyscy się przebierzemy i spotkamy się w parku, a później ustalimy gdzie pójść.Kiedy byłam już u siebie od razu zdjęłam botki.Uwielbiałam je, ale zbyt długo w nich chodziłam.Poszłam do siebie i ubrałam się w wygodne ciuchy.Wzięłam niebieską koszulkę z Myszką Miki, ciemno niebieskie spodenki i Conversy które sama pomalowałam kiedy mi się nudziło.Zmyłam tusz do rzęs i przeczesałam włosy.Zadzwonił mój telefon.Podeszłam do biurka i odebrałam.
-Halo.?
-Siostro jak wiesz starszych braci trzeba się słuchać.-powiedział "mój starszy brat"
-Więc słucham Cię bracie.
-No.Tommy zadzwonił do nas i powiedział żebyśmy się spotkali w kawiarni.Powiedziałem że do ciebie zadzwonię i Ci powiem.Masz ochotę spotkać się wcześniej w parku.? Muszę z tobą pogadać.
-Jasne nie ma sprawy.Za dziesięć minut, tam gdzie zawsze.?
-Spoko.To do zobaczenia.
-Pa.-rozłączyłam się.Schowałam telefon do kieszeni i zeszłam na dół.Poszłam jeszcze do kuchni i zabrałam z niej jabłko.Zamknęłam dom i schowałam kluczyk do tylnej kieszeni spodenek.Kiedy byłam już w parku zaczęłam się rozglądać za "moim bratem". Zobaczyłam go siedzącego na ławce.Uśmiechnęłam się szeroko i podeszłam do niego.
-Siemka bracie.-zaśmiałam się
-Siemka siostro.-uśmiechnął się-Słuchaj...Ten mój przyjaciel Matty.
-No, co z nim.?
-Nic...Tylko proszę Cię uważaj na niego.W Polsce podrywał każdą laskę jak tylko miał okazję.Proszę Cię bądź ostrożna.-zdziwiłam się kiedy to mówił.Myślałam że Matty jest inny.
-Dzięki że mi to mówisz.-pocałowałam go w policzek-Będę uważać.-wstałam z ławki i wzięłam głęboki wdech-No, a teraz twoja młodsza siostrzyczka żąda abyś wziął ją na barana i zaniósł do kawiarni, bo strasznie mnie bolą nogi po obcasach.-zaśmiał się, ale po chwili byłam na jego plecach.Całą drogę do kawiarni śmialiśmy się i rozmawialiśmy.Kiedy doszliśmy do celu wszyscy zaczęli się śmiać.Z tego że byliśmy cali mokrzy, bo po drodze Jake wrzucił nas do fontanny.Dla żartu.
-Moja młodsza siostra mnie wykorzystuje.-powiedział i ponownie wybuchnęliśmy śmiechem.Mój brat jak zwykle powitał Alex całusem.Ja wszystkich przytuliłam.Zaczęliśmy rozmawiać o różnych rzeczach.
-Ej, a właściwie jak to się stało że jesteście cali mokrzy.?-spytała Katy śmiejąc się
-A więc...Powiedziałam mojemu bratu żeby się pośpieszył bo dotrzemy tam w nocy, a on przyspieszył.-uśmiechnęłam się, ale po chwili uśmiech znikł-Tyle że w stronę fontanny w którą nas wrzucił.!-oskarżyłam go.Wszyscy zaczęli się śmiać, a ja kłóciłam się z bratem.Ale później my też się śmialiśmy.Do kawiarni weszła dziewczyna o długich ciemnych blond włosach i ślicznych niebieskich oczach.Była ubrana w czarne dżinsy, tego samego koloru bokserkę i szpilki.Podeszła do nas i się uśmiechnęła.
-Cześć wszystkim.!-powiedziała siadając obok Katy
-Sami.! Dlaczego nie było cię na rozpoczęciu.?-spytała Amy
-A tak jakoś.-spojrzała na mnie-Ty pewnie jesteś Jessica.?-spytała uśmiechając się.Odwzajemniłam to.
-Tak, to ja.-odpowiedziałam
-Miło mi.Ja jestem Sam.
-To moja młodsza siostra.-powiedział Jake.
-Co.? Masz siostrę.?-zdziwiła się
-Haha.! Pewnie że nie.! Ale tak ją traktuję i nazywam.Co nie siostro.?-uśmiechnął się
-Racja bracie.-odpowiedziałam i zaczęłam się śmiać.Rozmawialiśmy o różnych rzeczach i właściwie o niczym.
-Jake.A tak właściwie.To dlaczego nie wziąłeś ze sobą swojego przyjaciela.?-wtrąciła się Amy
-On woli skate park.Wiesz.Jest skejtem.Jeździ na desce od 10 roku życia.
-Wow.Sporo czasu.-odpowiedziałam.-Okej muszę spadać.Trzeba się na jutro przygotować.Pa.-powiedziałam wstając i odchodząc.Kiedy byłam w domu była już 200.Naszykowałam książki zgodnie z planem, ubrania i poszłam wziąć prysznic.Nie miałam na nic ochoty, więc od razu poszłam spać.
____________________________________________

Mam nadzieję że będzie się podobać^^
A przy okazji:
 

 
Raptownie podniosłam się do pozycji siedzącej.Od potu grzywka przykleiła mi się do czoła.Miałam okropny sen.Raczej nie sen tylko koszmar.Wstałam z łózka i otworzyłam
okno.Wzięłam luźny t-shirt, szare dresy i poszłam do łazienki wziąć prysznic.Tym razem było on o wiele dłuższy niż zwykle.Kiedy skończyłam postanowiłam sprawdzić
e-maila.Ciekawe czy Vanessa napisała mi jakąś wiadomość.Włączyłam laptopa i weszłam do internetu.Kiedy weszłam na pocztę poczułam się strasznie zawiedziona.Żadnej
nowej wiadomości.Skoro oni do mnie nie piszą, to ja nie mam zamiaru się przed nimi płaszczyć.Też nie napiszę.Skoro za nimi nie tęsknie to po co.? Mam Amy.No właśnie.
Uderzyłam się ręką w czoło.Dzisiaj mam poznać jej przyjaciół.Spojrzałam na zegarek.11:30.Okej, spokojnie mam jeszcze dwie godziny.Wdech nosem, wydech ustami.Wdech
nosem...W mgnieniu oka zerwałam się z łóżka i podbiegłam do garderoby.Zaczęłam szukać jakichś ciuchów.W końcu zdecydowałam się na Bluzkę z flagą UK, która opadała na
ramieniu, ciemno niebieskie spodenki i moje ukochane czarne Conversy.Zabrałam te rzeczy i pędem poszłam do łazienki się przebrać.Po 20 minutach byłam gotowa.Włosy
zostawiłam rozpuszczone.Użyłam też jedynie tuszu do rzęs.Zadzwoniłam do Amy.Umówiłyśmy się za dwadzieścia minut pod moim domem.Z jej przyjaciółmi mieliśmy się spotkać w
parku.Zeszłam na dół.Mama i tata siedzieli przy stole i jedli śniadanie.
-Witam rodziców.-powiedziałam całując ich w policzki.
-Cześć.Wybierasz się gdzieś.?-spytał tata
-Tak.Idę poznać przyjaciół Amy.Umówiłyśmy się za dwadzieścia minut pod naszym domem.
-Cieszę się że poznajesz nowych ludzi.-uśmiechnęła się mama
-Ja też.Mam nadzieję że będą tak samo wspaniali jak ona.Być może ta California nie będzie aż tak głupia.-powiedziałam odgryzając kęs jabłka.Wzięłam szklankę soku
pomarańczowego i poszłam do salonu.Usiadłam w fotelu i włączyłam telewizor.Skakałam po kanałach jedząc jabłko i się nudząc.Ktoś zadzwonił do drzwi.
-Otworzę.! To pewnie Amy.!-powiedziałam idąc do drzwi.Miałam rację, to była ona.Stała w drzwiach uśmiechnięta jak zwykle.Miała na sobie sukienkę na ramiączkach, ciemno
niebieską i japonki.Włosy miała spięte w kucyka na boku.
-Gotowa.?-powiedziała podekscytowana.
-No pewnie.-uśmiechnęłam się
-To Extra.! Idziemy.-wzięła mnie pod rękę i poszłyśmy w stronę parku.Kiedy byłyśmy niedaleko z nerwów zaczął boleć mnie brzuch.Wcześniej się tym aż tak nie
denerwowałam, ale teraz miałam obawy.Amy jak widać to zauważyła i uśmiechnęła się.
-Nie martw się.Zapewniam cię że cię polubią.-powiedziała próbując dodać mi otuchy.Uśmiechnęłam się słabo.Dalszą drogę szłyśmy w milczeniu.Doszłyśmy do parku.Amy zaczęła
się rozglądać.Nagle uśmiechnęła się i zaczęła machać do kogoś.Zobaczyłam grupkę osób siedzących na ławce.Dwie dziewczyny i dwóch chłopaków.Domyśliłam się że są ze sobą
bo jedni trzymali się za ręce, a jedna dziewczyna siedziała u chłopaka na kolanach.Podeszliśmy do nich.
-Hejka.! To Jessica moja nowa sąsiadka.-powiedziała uśmiechając się
-Hejka.-uśmiechnęłam się
-Hej.-odpowiedzieli chórem uśmiechając się.
-Jessico to jest Tommy.-wskazała na chłopaka który trzymał dziewczynę na kolanach.Uśmiechnął się przyjaźnie.Odwzajemniłam to.Muszę przyznać że jego dziewczyna ma gust.
-To jest Katy-powiedziała wskazując na dziewczynę siedzącą na kolanach Tommy'ego.Miała przepiękne oczy.Jak woda w oceanie.Uśmiechnęłam się do niej.-To Alex.-spojrzałam
na dziewczynę którą wskazała.Miała uroczy pieprzyk na policzku i cudne oczy.Ciemne, ale zachwycające.-No i Jake.-teraz nie musiałam zgadywać który to bo został tylko
jeden chłopak.Uśmiechnął się.Podobnie jak jego dziewczyna miał cudne oczy.I śliczny uśmiech.
-Zaraz, a gdzie Sam.?-spytała Am
-Nie mogła przyjść.Strasznie boli ją głowa.-wyjaśniła Katy
-Szkoda.Poznasz ją przy innej okazji.To co robimy.?
-Chodźmy się po prostu przejść.Na miasto czy gdzieś.-zaproponował Tommy.Wszyscy się zgodziliśmy.Amy miała rację chyba mnie polubili.To naprawdę świetni ludzie z pasją.
Świetnie się bawiliśmy.Spędziłam z nimi cudowny dzień.Nigdy go nie zapomnę.
-O zapomniałem wam powiedzieć.-powiedział Jake.-Będzie z nami chodził do szkoły mój kumpel.Matty(czyt.Mati.Przyjeżdża z Polski.Na stałe.
-To super.Kolejna nowa osoba.Wiecie że kocham zawierać nowe znajomości.-powiedziała Amy.Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.Odprowadzili mnie i Amy pod domy.
-Już jestem.!-krzyknęłam
-Jak się bawiłaś.?-spytała mama z salonu
-Świetnie.! To naprawdę świetni ludzie.Będą ze mną chodzić do szkoły.
-Cieszę się.
-Idę do siebie.-powiedziałam.Pocałowałam ją w policzek.I skierowałam się do swojego pokoju.Położyłam się na łóżku i wspomniałam dzisiejszy dzień.Było cudownie.Wspaniali
ludzie z pasją i marzeniami.Ta California może być naprawdę wspaniałym miejscem...
____________________________________________

Rozpędziłam się trochę.Jak się nakręcę to może jeszcze dzisiaj będzie 5 rozdział
 

 
Obudziły mnie pukania do drzwi.Wstałam i otworzyłam.Zobaczyłam zniecierpliwioną Amy.
-No nareszcie.Ile można czekać.?
-Sorki.Spałam trochę.-powiedziałam wpuszczając ją do środka.Nagle coś sobie przypomniałam.-Słuchaj...Pokażesz mi jakąś księgarnię.? Muszę sobie kupić książki do szkoły.
-Jasne.Nie ma sprawy.
-O i jeszcze jakąś torbę.
-Okej.To chodźmy.-zabrałam kartę kredytową i okulary.Po drodze Am(tak zaczęłam ją nazywać) opowiadała mi o mojej przyszłej szkole.
-A twoi przyjaciele.?
-Moim przyjaciele nazywają się:Katy, Tommy, Alex, Sam i Jake.
-Aha.
-Katy chodzi z Tommym, a Alex z Jakiem.Sam jest wolna.No i jeszcze ja.-zaśmiała się.Po jakimś czasie doszłyśmy do księgarni.Kupiłam potrzebne książki i skierowałyśmy się do centrum.Kupiłam torbę.Czarna, skórzana i przewieszana przez ramię.Wsadziłam do niej książki i razem z Amy poszłyśmy do mnie.
-Chodźmy na plaże.-powiedziała
-No nie wiem...
-No weź.Plaże w Malibu są cudowne.!
-Okej.-poszłam na górę się przebrać, a Amy poszła do siebie.Założyłam czarny strój dwu częściowy.Na to koszulkę opadającą na ramieniu i dżinsowe spodenki.Kiedy zeszłam na dól Amy już na mnie czekała.Miała na sobie jasne dżinsowe spodenki i pomarańczowy kostium dwu częściowy który idealnie kontrastował z kolorem jej skóry.Zabrałam też torbę z jedzeniem i piciem.Całą drogę na plażę rozmawiałyśmy o tym co możemy robić jutro i o różnych rzeczach.Kiedy dotarłyśmy na plaże byłam pod wrażeniem.Woda przejrzysta i czysta niczym tafla szkła.Nawet piasek miał w sobie coś niezwykłego.Rozłożyłyśmy ręczniki i położyłyśmy się.Kilka razy weszłyśmy do wody.Z Amy nie da się nudzić.
-Zgłodniałam, a ty.?-spytałam siadając na ręczniku, kiedy wyszłyśmy z wody
-Trochę.-sięgnęłam do torby i wyciągnęłam z niej dwie kanapki z indykiem, sałat, pomidorem i serem.
-Trzymaj.-powiedziałam podając jej kanapkę
-Dzięki.-jadłyśmy w ciszy przyglądając się falom.Zdałam sobie sprawę, że w ogóle nie tęsknię za moimi przyjaciółmi i za moim domem.Poczułam się okropnie.To moi przyjaciele.Od kąd przyjechałam napisałam tylko jeden raz do Vanessy.Skrzywiłam się i wzięłam kolejnego gryza.Jestem okropna.Jak tak można.? Byłam z nimi prawie całe życie, a teraz w ogóle za nimi nie tęsknie.Ba.! Nawet o nich nie myślę.Po moim policzku spłynęła łza.Amy zauważając to przytuliła mnie.Wybuchnęłam płaczem.Nie mogłam zapanować nad łzami lejącymi się teraz strumieniami z moich oczu.
-Już spokojnie.-pocieszała mnie-Co się stało.?
-Ja...Ja...-nie potrafiłam dokończyć i wybuchnęłam jeszcze większym płaczem.Amy cierpliwie zaczekała aż się uspokoję.Kiedy choć trochę nad sobą panowałam.Wszystko jej opowiedziała i ponownie wybuchnęłam spazmatycznym płaczem.
-Ej.Spokojnie.No już nie płacz.-uspokajała mnie
-Masz rację.-powiedziałam ocierając wierzchem dłoni łzy.Posiedziałyśmy jeszcze trochę i poszłyśmy do siebie.W domu wzięłam prysznic i zaczęłam czytać pierwszą lepszą książkę.Kiedy mi się znudziła postanowiłam się przespać.Dzisiejszego dnia jestem strasznie zmęczona.
__________________________________________
Tamtaradam.! Rozdział 3 już jest.! <3 Dam wam zdjęcia przyjaciół Amy.
Oto one:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zapomniałam o czymś.
Oto Amy:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Skończyłam się rozpakowywać.Zdjęcia poprzyklejałam na ścianie nad łóżkiem, wypakowałam prawie wszystkie ubrania i poustawiałam na półkach prawie wszystkie pamiątki.Postanowiłam wziąć prysznic po długiej podróży.Wzięłam świeżą bieliznę i ubrania.Wyszłam z łazienki po 20 minutach.Miałam na sobie jasne dżinsowe spodenki, czarną bokserkę, a na niej koszulę opadającą na ramieniu.Włosy spięłam w koka, ale i tak zostawiłam kilka kosmyków luzem.Zeszłam na dół do mamy.
-Pomóc Ci.?-spytałam
-Nie, nie trzeba.
-Okej.Kiedy maja być te nowe meble.?
-Powinny być jutro rano.
-Aha.Dobra ja już skończyłam się rozpakowywać.Idę się przejść po okolicy.
-Dobrze.Tylko nie wróć zbyt późno.!
-Okej.!-krzyknęłam zamykając za sobą drzwi.Spacerowałam ulicami bez celu.W końcu usiadłam na ławce.Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam muzykę.Siedziałam tak chwilę, gdy podeszła do mnie uśmiechnięta dziewczyna.Była bardzo ładna.Miała długie, jasne blond włosy i ciemne niebieskie oczy.Wyciągnęłam słuchawki.
-Hej.! Jestem Amy(czyt. Ejmi). Jestem twoją sąsiadką.-powiedziała uśmiechając się przy tym.
-Hej.Ja jestem Jessica.-usiadła obok mnie i zaczęłyśmy rozmawiać.Dowiedziałam się że tez jest z Polski i przyjechała tutaj pięć lat temu.
-A ty.?-spytała
-Przyjechałam bo moi rodzice maja tutaj firmę.Wygląda na to że będziemy tu na stałe.-westchnęłam.Amy szturchnęła mnie delikatnie po przyjacielsku w bok.
-Ej.Nie martw się.Będziesz ze mną chodzić do szkoły.-uśmiechnęła się promiennie
-To super.Będę znać chociaż jedną osobę.
-Nie martw się.-powtórzyła-Zapoznam Cie z moimi przyjaciółmi.Jest tutaj więcej osób z Polski niż myślisz.-posiedziałyśmy jeszcze rozmawiając, ale zauważyłam która godzina.
-O kurczę.! Zaraz 210.Muszę już wracać.
-Ja też.Chodź.-drogę powrotną także rozmawiałyśmy.Amy to naprawdę świetna dziewczyna.Taka radosna i pełna życia.Na pożegnanie pomachałam jej i poszłam do swojego domu.
-Już jestem.!-krzyknęłam od wejścia.
-Gdzie byłaś.?-spytała z kuchni mama.
-W parku.Poznałam córkę naszej sąsiadki.Amy.Świetna dziewczyna.Będzie ze mną chodzić do szkoły.
-Cieszę się.
-Ja też.A gdzie tata.?
-Jak ciebie nie było, pomagał mi, ale zadzwonił jego wspólnik i musiał jechać do firmy.
-Aha.Okej idę do siebie.-pocałowałam mamę w policzek i zaczęłam wspinaczkę po schodach.Kiedy byłam już w swoim pokoju otworzyłam okno i usiadłam na parapecie.Patrzyłam się w gwiazdy.Nagle w oknie sąsiedniego domu zapaliło się światło.Domyśliłam się że to Amy.Po chwili stała w oknie i machała do mnie.Uśmiechnęłam się do niej i pomachałam.Siedziałyśmy jeszcze jakiś czas i robiłyśmy głupie miny.Oczywiście Amy wygrywała.Byłam już strasznie zmęczona więc poszłam wziąć prysznic.Zabrałam potrzebne rzeczy i weszłam do łazienki.Wyszłam z niej po 30 minutach.Miałam na sobie białą koszulkę z Garfieldem i czarne spodenki.Położyłam się na łóżku i trochę posiedziałam na internecie.Jednak zmęczenie wzięło nade mną górę.Wyłączyłam laptop i odłożyłam go na biurko.Wygodnie się ułożyłam i poszłam spać.
***
Rano obudziła mnie Amy.W dość nietypowy sposób.
-Wstawaj śpiochu.!-krzyknęła radośnie wskakując mi na łóżko i bijąc mnie swoja poduszką.
-Okej, okej już wstaję.-zaśmiałam się.Przyjrzałam się jej dokładnie.Miała na sobie ciemne dżinsowe spodenki i czarną górę od stroju kąpielowego.Włosy miała spięte na boku.
-Nie zapomniałaś koszulki.?-spytałam
-Tutaj chodzi tak ubrana prawie każda dziewczyna.No wstawaj, ale już.! Zabieram Cie na zakupy.!
-Ech...No dobra.-wstałam z łóżka i podeszłam do garderoby.Wczoraj zdążyłam zawiesić w przejściu kolorowe koraliki.Wzięłam czarną bokserkę, dżinsowe jasne spodenki i dżinsową kamizelkę.Z łazienki wyszłam po 20 minutach.Amy w tym czasie oglądała moje zdjęcia.
-No.Wyglądasz bosko.Idziemy.
-Okej.-zabrałam ze sobą kartę kredytową i okulary przeciwsłoneczne.W drodze wygłupiałyśmy się, a Amy robiła nam zdjęcia.Dotarłyśmy do Centrum.Zwiedziłyśmy chyba wszystkie sklepy.
-Okej.Przerwa.-powiedziałam siadając na ławce i odkładając na bok torby z ciuchami i butami.
-Zgoda.Jesteś głodna.?
-Bardzo.
-To chodź.Niedaleko jest świetna knajpka.-poszłyśmy do niej i zamówiłyśmy po Hamburgerze.Miałyśmy dość zakupów więc poszłyśmy do domów.Nie rozpakowywałam rzeczy tylko położyłam je na łóżku.Poszłam do Amy.Jej rodziców nie było więc byłyśmy same.Wydurniałyśmy się i świetnie bawiłyśmy.Zadzwoniłam do mamy spytać się czy mogę nocować u Amy.Zgodziła się.Poszłam do domu po kilka rzeczy.
-Będziesz spała ze mną.-powiedziała Amy
-Ym...Okeej.
-Nie bój się.Nic ci nie zrobię.-obie zaczęłyśmy się śmiać.Oglądałyśmy filmy i rozmawiałyśmy o szkole, która zbliżała się nieubłaganie.Znałam Amy jedne dzień, a czuję się jakbym znała ją całe życie.Nawet kiedy zgasiłyśmy światła nie mogłyśmy przestać się śmiać.Po kilku godzinach wygłupów zasnęłyśmy.
***
Powoli otworzyłam oczy.Amy jeszcze spała po cichu wstałam, zabrałam swoje rzeczy i poszłam do łazienki.Wyszłam z niej po 10 minutach.Zadziwiająco szybko jak na mnie.Miałam na sobie białe spodenki, tego samego koloru t-shirt z Myszką Miki, czarna kamizelkę i moje ukochane Conversy koloru czarnego.Włosy zostawiłam rozpuszczone.Cieszę się że są naturalnie falowane.Po chwili wpadłam na świetny pomysł jak zbudzić Amy.Uśmiechnęłam się pod nosem.
-Wstawaj śpiochu.!-krzyknęłam skacząc na łóżko i bijąc ją poduszką.Idealna zemsta za moją pobudkę to taka sama pobudka.
-No dobra, dobra.!-zaśmiała się.Poszła do łazienki i wyszła z niej po 20 minutach.Miała na sobie czarne getry, tego samego koloru balerinki i koloru jaskrawej żółci tunikę.Tym razem włosy zostawiła rozpuszczone.Zeszłyśmy na dół i zjadłyśmy po misce płatków.Później poszłyśmy do mnie.Ubrania z wczoraj wrzuciłam do pralki i nastawiłam pranie.Weszłyśmy do salonu był już umeblowany.Biała skórzana sofa, biały puchaty dywan szklany stolik, komoda na filmy DVD, a nad nią plazmowy telewizor na ścianie.Dookoła były także regały z książkami, na ścianach były także zawieszone obrazy i zdjęcia rodzinne.
-Wow i pomyśleć że udało im się to zrobić dziś rano.-powiedziałam
-Nie, tak rano.Jest już 12:30.
-No to długo pospałyśmy.
-Okej.Ja muszę już iść.Z mamą jedziemy do sklepu.
-Aha.To pa.
-Pa.-wyszła.Włączyłam telewizor i nastawiłam go na jakiś kanał muzyczny.Poszłam do kuchni po puszkę Pepsi z lodówki.Zadzwonił mój telefon.Pobiegłam do kuchni i odebrałam.
-Halo.?
-Cześć córciu.
-O hej mamo.Salon wygląda świetnie, naprawdę.
-Cieszę się że Ci się podoba.Jak był u Amy.?
-Super.To naprawdę świetna dziewczyna.A wy jesteście już w firmie.?-spytałam smutniejszym głosem.
-Tak, przepraszam kochanie.Mamy tutaj parę spraw do załatwienia.Pozwiedzaj może trochę.? Amy Ci wszystko pokaże.
-Pojechała z mamą do sklepu.Może później.
-Dobrze.
-Pokarze mi gdzie jet księgarnia bo muszę kupić sobie książki do szkoły.I torbę też.
-Tak, racja.Poproszę tatę żeby zrobił Ci przelew na kartę.
-Okej.Pa.
-Pa.-rozłączyłam się i odłożyłam telefon na miejsce.Poszłam do salonu i położyłam się na sofie.Oglądałam jakiś film, ale w połowie zasnęłam.
_____________________________________________

Drugi rozdział już jest Miłego czytania <3 Jeśli macie jakieś uwagi piszcie śmiało.Błędy i wasze uwagi będę starała się poprawiać
 

 
Pakowałam ostatnią walizkę.Nie mogę uwierzyć że się stąd wyprowadzam.Mam tak po prostu zostawić przyjaciół.? To nie fair.! Głupie interesy rodziców.! Zdejmowałam ostatnie zdjęcia ze ściany.Spojrzałam na nie i się uśmiechnęłam.Vanessa moja najlepsza przyjaciółka.Rozumiemy się bez słów.Zawsze mogę ją prosić o pomoc.Tak trudno mi ją zostawiać...Po moim policzku spłynęła łza, szybko ja starłam i schowałam zdjęcie do torby.
-Jessica.! Kochanie, chodź szybciutko bo się spóźnimy na samolot.!
-Już idę mamo.!-krzyknęłam.Zapięłam suwak walizki.Stanęłam w progu drzwi i ostatni raz spojrzałam na swój pokój.Westchnęłam i zamknęłam drzwi.Zeszłam po schodach i przyjrzałam się wszystkim walizkom stojącym przy wyjściu.Postawiłam swoje bagaże i zadzwoniłam do Vanessy.Jak zwykle odebrała po kilku sygnałach.
-Halo.?
-Hej Van tu Jess.
-Cześć.-powiedziała łamiącym się głosem
-Przyjdziesz.? Chcę się pożegnać.-ja też nie panowałam nad emocjami.
-Jasne.Zaraz będę.
-Okej.Pa.-rozłączyłam się.Całe szczęście mieszkała kilka domów dalej.Wyszłam na zewnątrz i usiadłam na schodkach.Czekałam 5 minut i już widziałam Vanesse z daleka.Wstałam i zaczęłam biec w jej stronę.Mocno ją do siebie przytuliłam i zaczęłam płakać.Ona starała się opanować, ale po chwili też wybuchnęła płaczem.Kiedy się uspokoiłyśmy poszłyśmy pod mój dom.Tata skończył pakować walizki do samochodu.Pożegnałam się po raz kolejny z Van i wsiadłam do środka.Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam muzykę.Patrzyłam przez okno i obserwowałam budynki, które na początku były wyraźne, a później zamieniały się w niewyraźne smugi.Głupia California...
***
Siedzieliśmy już w fotelach w pierwszej klasie.W ogóle nie słuchałam rodziców.Nie obchodziło mnie co mówią o tym nowym domu, o tej pieprzonej Californi.Patrzyłam się uparcie przez okno.Nadal miałam słuchawki w uszach.Przymknęłam na chwilę oczy i nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.Kiedy się obudziłam byliśmy prawie na miejscu.Trudno mi uwierzyć że spałam tyle czasu.Zabraliśmy swoje bagaże i wyszliśmy z hali.Oślepiły mnie promienie słońca.Wyciągnęłam z torby okulary przeciwsłoneczne i od razu je założyłam.Czekał na nas samochód.Zapakowaliśmy do niego bagaże i ruszyliśmy do nowego domu.Patrzyłam przez okno na słoneczne ulice Californi.Wszędzie uśmiechnięci ludzie i zakochane pary.Po jakimś czasie dojechaliśmy na miejsce.Wyszłam z pojazdu i zachłysnęłam się powietrzem Californi.Spojrzałam na dom.Piętrowy, biały z werandą.Weszłam do środka.Kuchnia była umeblowana.Szafki były z jasnego drewna.Blaty z ciemnego marmuru i taka sama wysepka.Weszłam do salonu były duży, ale jeszcze nieumeblowany.Spojrzałam na schody.Postanowiłam pójść po bagaże i dopiero zobaczyć swój pokój.
_________________________________________
Okej pierwszy rozdział trochę długi.Rozpisałam się Ale mam nadzieje że się będzie podobać
 

 
Opowiadanie będzie o siedemnastoletniej Jessice, która wraz z rodzicami przeprowadza się do Californi.Poznaje tam ludzi z pasją i z czasem się z nimi zaprzyjaźnia.W nowej szkole poznaje chłopaka który całkowicie zawróci jej w głowie...

__________________________________________
  • awatar Ness ♥: bede czytac, fajnie sie zapowiada, dodaje do obserwowanych ^^
  • awatar Szukająć szczęścia.: Chcesz dostać ekskluzywne kosmetyki? I to całkiem za darmo?! Zaloguj się tutaj http://shinybox.pl/?ref=f8ed86c już teraz! Wiele dziewcząt już dostało, teraz Twoja kolej! POLECAM!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Hejka.!
Powiem wam że mnie znacie.
izabela1999.pinger.pl <--- To jest mój pierwszy pinger i prowadzę go od dłuższego czasu.
Ostatnio mi sie strasznie nudzi, więc postanowiłam spróbować swoich sił w pisaniu opowiadań <3
Mam nadzieję że będą wam się podobać.
  • awatar Keayla: Jeśli chce dostawać darmowe kosmetyki jak ja wystarczy zarejestrować się tu : http://shinybox.pl/?ref=6f8ce9a polecam, bo dobre kosmetyki znanych marek :D :>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›